Andrzej Gelberg Andrzej Gelberg
455
BLOG

Tam stało ZOMO…

Andrzej Gelberg Andrzej Gelberg Polityka Obserwuj notkę 4

 

 

 

Najcięższym działem wymierzonym w Jarosława Kaczyńskiego jest wypowiedziane przez niego blisko dwa lata na spotkaniu z gdański stoczniowcami zdanie: „My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO”. Wypowiedź ta – z pozoru dosyć absurdalna – jest całkowicie niezrozumiała, jeśli zostaje wyrwana z kontekstu. Z kontekstu historycznego – żeby do końca dopowiedzieć.

Jarosław Kaczyński posłużył się w rozmowie ze znanymi mu wcześniej stoczniowcami zrozumiałym dla nich „skrótem”, a zrozumiałym, gdyż odwołującym się do wspólnego doświadczenia. Przypomnę je. Jest 31 sierpnia 1988 roku – w Stoczni Gdańskiej trwa strajk z najważniejszym postulatem relegalizacji Solidarności i hasłem „Nie ma wolności bez Solidarności”. Doradcami komitetu strajkowego są m. in. bracia Kaczyńscy. Tych doradców można było policzyć na palcach jednej ręki, ludzi spoza Stoczni wspierających strajk była również garstka. Stocznia Gdańska – mimo, że dołączyły do strajku Stocznia Północna i Stocznia Radunia – jest na Wybrzeżu poza wymienionymi stoczniami praktycznie osamotniona. I żeby solidarnościowa zaraza się nie rozprzestrzeniała, zakład jest szczelnie otoczony przez oddziały ZOMO.

Tego właśnie dnia, gdzieś koło południa, kilkadziesiąt metrów od II bramy i stojącej obok stołówki, gdzie obradował komitet strajkowy, pojawili się jacyś elegancko ubrani ludzie z kwiatami w reku. I tak trochę chyłkiem zaczęli zbliżać się do Pomnika Poległych Stoczniowców, żeby pod trzema krzyżami spiętymi kotwicą owe kwiaty złożyć. Funkcjonariusze, którzy w pobliże stoczni nikogo dotąd nie dopuszczali – tym razem nie interweniowali. Dla stoczniowców siedzących na dachu stołówki, czy stojących po drugiej stronie bramy ta zdumiewająca scena stała się po chwili zrozumiała. To była oficjalna delegacja władz miasta i województwa, która postanowiła uczcić…rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych z roku 1980. Groteskowość i schizofrenia opisanej sytuacji były tak niezwykłe, że nie mogły zatrzeć się w pamięci.

I do tej „pamięciowej kliszy” odwołał się w rozmowie ze stoczniowcami Jarosław Kaczyński, który przyjechał na spotkanie z nimi, gdy przyszłość samej Stoczni rysowała się w ciemnych barwach. Powiedział - i tylko tak należy ów „skrót” odczytać - ja, tak jak wtedy, jestem z wami, a oni, czyli ówczesna władza, która już wcześniej położyła krzyżyk na Stocznię Szczecińską i Stocznię Gdyńską są tam – tu wskazał na gdańskie krzyże – gdzie wtedy stało ZOMO.

 Wyrwana z kontekstu historycznego i sytuacyjnego wiecowa wypowiedź prezesa PiS jest dzisiaj wykorzystywana propagandowo przeciwko niemu, że jakoby wszystkich – poza sobą – przyrównał do ZOMO, a tym samym wszystkich obraził. Jest to semantyczne i historyczne nadużycie.

 

Andrzej Gelberg

(Byłem uczestnikiem strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1988 r.)

 

Wszystko o mnie na stronie www.gelberg.org

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka