Gemma Gemma
149
BLOG

Suweren pękł na pół

Gemma Gemma Polityka Obserwuj notkę 30

 

Gdy rano w powyborczy poniedziałek dowiedziałam się o cząstkowych wynikach PKW opadły mi ręce. Weszłam na S24. Bywam tu od niedawna, ale mam tu ulubionych autorów, których ogląd sytuacji cenię sobie z różnych powodów, choć nie zawsze komentuję, co piszą. W moim odczuciu każdy miał w czymś rację, ktoś inny w czymś nie miał racji, a mnie ogarnęła obezwładniająca niemoc skomentowania czegokolwiek. Cały ten poniedziałek był do bani, nie przypuszczałam, że wyniki wyborów tak mnie rozbiją…
 
Dopiero dziś przychodzi spokojna refleksja, a że mam ostatnio dużo wolnego czasu, to i się z nią nie spieszyłam. Może nawet tego nie przeczytacie, ale ja to muszę napisać, żeby to z siebie wyrzucić. To w końcu tylko blog…
 
Wygraną Komorowskiego odbieram źle, wręcz fatalnie. Ale nie to mnie tak dokumentnie obezwładniło. Polska przeżyła już niejedno, to przeżyje i to, choć każdy taki eksperyment kończy się lizaniem ran.
 
Przegrana „ale i wygrana” Kaczyńskiego to dla mnie ogromne rozczarowanie i smutek. Ale to też nie jest to, co mnie tak rozbiło. Bo jest nadzieja, że uda się w wyborach parlamentarnych, choć droga będzie wyboista, a chętni do rzucania kłód pod nogi już zaczynają ujadać.
 
Rozbiło mnie to, że dla dużej części swojego najwyższego suwerena (narodu) Polska okazała się wcale nie najważniejsza.
 
Prawie 45% suwerena ma w nosie, kto będzie im urządzał życie i reprezentował ich państwo. Nie wnikam, czy ważniejsza jest dla nich micha i żołądek, ale ta kompletna obojętność i apolityczność daje do myślenia. Nie jestem też tak naiwna by liczyć na stuprocentową frekwencję, ale te około dwie trzecie (66%) suwerena stojącego za decyzją wyborczą, to byłoby już coś. Wolno pomarzyć…
 
Z tą częścią suwerena, który dał głos i wybrał Komorowskiego mam podobny problem. Ja ten ich wybór może i z trudem szanuję, ale go nie rozumiem. I rzecz jest nawet nie w tych rozlicznych gafach i wpadkach Komorowskiego, które go dyskwalifikują na urząd Prezydenta RP. Chodzi o to, że ta część suwerena tak lekko łyknęła piar, gładką gadkę, puste hasła i odpowiedzi nie na temat w debatach. Że tak łatwo kupili bajeczkę o „farbowanym lisie” i strachu przed IV RP. Że nie dał im do myślenia jad i nienawiść konsekwentnie sączone przez pierwszy szereg PO, ani nawet poparcie prominentnych aparatczyków PRL-u w tym gen. Dukaczewskiego. Sądzę, że ta część suwerena (choć nie wszyscy) jest w dużej mierze tak samo apolityczna jak ci, którzy w ogóle nie głosowali. Bo jak skomentować hasło każdy, byle nie Kaczyński!…? To i Kononowicz by się nadał?
 
Z osób, które znam, a które głosowały na Komorowskiego, żadna nie miała argumentów merytorycznych za swoim kandydatem. Każdy powtarzał te same wyświechtane klisze o Kaczyńskim, które media i PO wałkowały od paru lat, nie tylko w ostatniej kampanii.
 
Problem w tym, że My z Nimi gadamy przez ścianę, a Oni z Nami gadają przez ścianę. Obie strony są nieprzemakalne. Tyle że My mamy argumenty merytoryczne, a Oni mają tylko antykaczyzm, piar i wyższy wzrost swojego kandydata.
 
Suweren pękł na pół (nie wliczam nieobecnych, bo głosu nie mają). I prezydent od zgody, która buduje, raczej suwerena nie scali. Jego zaplecze też nie. Jeśli suwerena nie scaliła dostatecznie Tragedia Smoleńska, to co jeszcze musi się wydarzyć…?

 

Gemma
O mnie Gemma

POLONIA, Jacek Malczewski (1914)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka