Gemma Gemma
152
BLOG

Prokuratorzy między młotem a kowadłem

Gemma Gemma Polityka Obserwuj notkę 22

 

Czasem wydaje mi się, że w sprawie Tragedii Smoleńskiej powiedziano już wszystko. Zaznaczam od razu: w sprawie, a nie w kwestii jej wyjaśnienia. Postawiono mnóstwo pytań i wątpliwości, podważono sporo oficjalnie wałkowanych tez, a w ich miejsce skonstruowano parę logicznych hipotez, które przynajmniej częściowo mogą wyjaśniać, co stało się 10 kwietnia. A przy tym obnażono bierność i zaniedbania (łagodnie rzecz ujmując!) zarówno rządu jak i marszałka pełniącego obowiązki Prezydenta. I zrobiły to nie media publiczne, lecz przede wszystkim internet, czyli ludzie oglądający każdy szczegół i przeciek ze wszystkich stron, dyskutujący nad jego znaczeniem i weryfikujący nawzajem swoje hipotezy.
 
A gdzie prokuratorzy?
Ja czasem myślę dobrotliwie, że oni robią swoje w warunkach, w których przyszło im działać, tylko że są między młotem i kowadłem, bo znikąd wsparcia (czytaj: na szczeblu ‘waadzy naszej kochanej’), a powzięta przez nich wiedza może mieć niewyobrażalne konsekwencje. I myślę sobie, że oni chyba już co nieco wiedzą, skoro oficjalnie wykluczono tylko zamach przy użyciu broni konwencjonalnej. Im też przecież, tak samo jak nam, jakieś choćby cząstkowe hipotezy muszą się kołatać po głowie. Ale oni to nie my – bez twardych dowodów niczego nie powiedzą. A zanim coś powiedzą, zdążymy się pewnie trochę zestarzeć.
 
Czytam w dzisiejszej (10.07.2010) Rzeczpospolitej, że ani jeden polski prokurator nie pracuje z Ruskimi w Moskwie choć minęły już 3 miesiące, a generalnie „działania polskich i rosyjskich śledczych sprawiają wrażenie nieskoordynowanych”. I żaden z najwyższych polskich notabli nie przypomina najwyższym ruskim notablom, że miało być przecież tak pięknie. Widzimy na własne oczy, że nie mamy państwa tylko jego atrapę, ale notablom już nawet nie chce się stwarzać pozorów!
 
Rzepa podsumowuje białe plamy, niejasności i braki w tym, co nasi prokuratorzy mają do dyspozycji pomimo wysłanych wniosków o pomoc prawną. Wygląda na to, że wielu twardych danych nie mają, m.in. o słynnym już baraku robiącym za wieżę kontrolną, jego wyposażeniu i obecnych w nim osobach. Ruskie, gdyby w ogóle chcieli, dawno już by to wysłali. Tyle że nawet jak coś prześlą, to i tak trudno to będzie zweryfikować pod kątem stanu faktycznego w dniu 10 kwietnia.
 
A tu parę dni temu wicepremier Iwanow oświadczył, że Polakom zostały już przekazane wszystkie dane. I nie wiadomo, co to znaczy. Czy to już szlus i więcej nielzia, czy może – jak przypuszczają nasi prokuratorzy – brakujące materiały wysłano, ale jeszcze nie dotarły. Nie rozstrzygam. Ale jeśli takie oświadczenie pada z ust ruskiego wicepremiera a nie ruskiego prokuratora, to niech któryś z polskich wicepremierów raczy poprosić o uściślenie. Bo ile te chłopaki w naszej prokuraturze mogą czekać? Ruski rok?
 
Ja się zastanawiam, co w międzyczasie robią ci nasi biedni prokuratorzy, oprócz tego, że czekają na tłumaczenie tych 1300 stron, które Rosjanie łaskawie przesłali. W Krakowie nasi specjaliści odczytują z nagrań z czarnych skrzynek ponoć więcej niż ‘udało się’ Rosjanom. Rzepa pisze, że MAK zrobił już symulację lotu (parametry lotu nałożone na stenogram), ale nie przekazał jej Polsce. Ja sądzę, że – po cudach w stenogramach – wszelkie dalsze produkcje MAK-u można włożyć między bajki.
 
Na szczęście Rzepa zauważa, że „nasi eksperci mogliby zrobić podobną”. Zakładam, że najpierw czekamy, aż w Krakowie uzupełnią luki w stenogramach, tak? A co z tym zapisem monitorowania lotu przez SKW? Jakieś 10 dni po katastrofie było o tym głośno… przez jeden dzień, SKW odmówiło komentarza, a potem jakoś ucichło. Ciekawa jestem, czy nasi prokuratorzy mają do tego dostęp, czy SKW strzeże tego zazdrośnie (tylko po co?). Czy może była to tylko wrzutka, żeby sobie Ruskie nie myśleli, że my kompletnie nic nie mamy…?
 
Ja tym naszym prokuratorom normalnie po ludzku współczuję, naprawdę. Po 10 kwietnia pomyślałam sobie, że Ruskie udostępnią tylko to, co będą chcieli… tyle, ile będą chcieli… i dokładnie wtedy, kiedy będą chcieli. Nasi prokuratorzy na pewno woleliby opierać się na ustaleniach międzynarodowej komisji z prawdziwego zdarzenia, a tu masz babo placek z zakalcem upieczony przez Klicha z Morozowem i zapodany przez Tuska.
 
Jest mi autentycznie żal naszych prokuratorów, gdy pytani przez media muszą trzymać język za zębami i ostrożnie cedzić słowa. My oczywiście chcielibyśmy od nich słyszeć więcej i częściej. I mam nadzieję, że oni to wiedzą, a może nawet czują.
 
 
Gemma
O mnie Gemma

POLONIA, Jacek Malczewski (1914)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka