8 obserwujących
168 notek
101k odsłon
1633 odsłony

Prawicowi populiści igrają z wojną domową stając pod ścianą.

Wykop Skomentuj161

Zaczął kilkanaście dni temu prezydent Brazylii, Bolsonaro, który nie mogąc sobie poradzić z gubernatorami heroicznie walczącymi z epidemią i masowymi zgonami z powodu koronawirusa, na posiedzeniu rządu zaproponował uzbrojenie ludności, by mogli oni przeciwstawić się tym lokalnym włodarzom. To usłyszeli Brazylijczycy na nagraniu video ujawnionym decyzją tamtejszego Sądu Najwyższego.

Całe szczęście, że spotkał się z oporem części swoich współpracowników, bo już prawdopodobnie mielibyśmy tam nawiązanie do dobrej znanej w tym rejonie świata tradycji szwadronów śmierci. 

Podobnie całkiem niedawno, na północy półkuli zachodniej, ideowy pobratymiec brazylijskiego watażki ( Bolsonaro otwarcie mówi cały czas, to czego Boris Johnson szybko zaprzestał, że umrze ten kto ma umrzeć i trzeba się z tym pogodzić ), także dał pokaz paniki prawicowego populisty, oznajmując o zamiarze wysłania wojska przeciw demonstrantom. I tak jak w Brazylii napotkał na opór najbliższych współpracowników jak sekretarza obrony, a były  jego sojusznik, legendarny generał Mattis, wręcz oskarżył Trumpa o próby dzielenia amerykańskiego Narodu.

I tu trafił w sedno, bo tak się, jak widać, zachowują tacy przywódcy, gdy notowania szorują im po dnie  i zaczyna być zagrożona dalsza ich władza.

Szczują jednych na drugich, by zachować wpływy szczególnie, gdy zdają sobie sprawę, że rozstanie się z rządzeniem krajem może okazać się dla nich bolesne.

Stąd jasne stają się powody nieoczekiwanego przejścia na wysoce konfrontacyjny kurs przez obóz władzy w Polsce, gdy przecież poszukiwanie wyborców centrowych wymaga łagodzenia przekazu.

Rozpoczęła Marszałek Sejmu,  kiedy przy okazji zdarzenia jakże sprzyjającemu wyciągnięciu ręki do opozycji, jakim było wybłagane przez antyPiS ogłoszenie terminu wyborów, pozwoliła sobie na kilkunastominutowy frontalny atak za winy przeszłe i wszelakie swoich przeciwników politycznych.

Dołączył do niej premier rządu RP porównaniem oponentów do brzęczących much, co z mety budzi skojarzenia z wymagającymi wytępienia karaluchami, przerabianymi już lata temu w Europie. A już wczoraj Morawiecki dał pokaz, w długim sejmowym przemówieniu, wygłoszonym z okazji durnie wykorzystanego przez większość parlamentarną pretekstu, mowy nienawiści, nawołując opozycję by przestała judzić i przeszkadzać, jakby nie było właśnie jej rolą krytykować władzę, choć rzeczywiście tylko w demokratycznym systemie.

Zaraz po Morawieckim wojenne przemówienie zaliczył Duda, okraszając je wieloma kłamstwami ( których nie brakowało także w sejmówce premiera ), z których najbardziej oczywiste jest to o 50 mld rocznie ( czyli 400 mld łącznie w ciągu 8 lat ) VATu jaki rzekomo ukradła poprzednia władza. Bo jeśli to zrobiła, to gdzie spis chociażby aktów oskarżenia pisowskiej prokuratury ( a miała na to 4 bite lata ) na chociażby 1% tej sumy!?

A na koniec nerwy puściły prezesowi, który do poprzednich wyzwisk o mordach zdradzieckich  i kanaliach dołączył tym razem chamską hołotę.

Obóz władzy wyraźnie zaczął grać na ultrapolaryzację, co może się tragicznie skończyć dla Narodu szczególnie w tak napiętym emocjonalnie czasie, skoro w czasach spokojniejszych dochodziło na skutek tylko propagandy mediów prorządowych do gróźb pozbawienia życia, jak w przypadku właśnie ogłoszonego wyroku w sprawie prezydenta Poznania czy ich realizacji jak półtora roku temu w Gdańsku. 

Z pewnością taka taktyka reelekcji nie przyniesie więc być może takie zachowanie jest zapowiedzią czegoś o wiele groźniejszego dla polskiej demokracji, niż możliwe pojedyncze akty przemocy. Bo przecież generał Jaruzelski też miał za sobą ponad 25% polskiego społeczeństwa, gdy wprowadzał stan wojenny, gdyż inaczej Naród by go zmiótł.


 

 

Wykop Skomentuj161
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka