7 obserwujących
174 notki
114k odsłon
  630   0

Tylko lekarze i farmaceuci mogą pomóc władzy przekonać Polaków do szczepień.

Rozpocznę cytatem ze świetnego felietonu na portalu anywhere.pl pt."Zaszczepię się, bo nie mam własnego zdania" Tomasza Kowalskiego: "Należę do pokolenia, które większość swojego życia spędziło w świecie pozbawionym internetu. Wiem, trudno to sobie wyobrazić, ale tak było. Mam przez to taki przestarzały nawyk, oldschoolowy wprost imperatyw, który każe mi wierzyć w mądrość oraz wiedzę specjalistów i autorytetów. Dlatego kiedy idę do zegarmistrza, który mówi mi, że trzeba wymienić kółko zębate numer jedenaście, to ja się cieszę, cieszę się, że mogę liczyć na pomoc fachowca, a nie sięgam po telefon i nie wyszukuję, co na temat naprawy mojego zegarka ma do powiedzenia księgowa lub motorniczy."

Żarty, żartami ale obecna władza i my razem z nią mamy potężny problem, bo odsetek chcących się zaszczepić jest u nas wyjątkowo niski, a w każdym razie za mały, by osiągnąć cel przeciwepidemiczny, czyli 70% zaszczepionych.

Wszędzie na świecie mamy ruchy antyszczepionkowe, antymaseczkowe i nawet zaprzeczające samej epidemii. Niewątpliwie internet przyczynił się do rozwoju tego znachorstwa, nieuctwa i teorii spiskowych.

Ale w Polsce doszła do tego polityka rządu i mamy teraz sytuację, że o ile ponad połowa mieszkańców Wielkiej Brytanii chce się zaszczepić na covida, to u nas jest dokładnie odwrotnie.

Polacy przede wszystkim nie wierzą władzy w tej dziedzinie i trudno się dziwić skoro premier raz mówi, że jest jest już po epidemii, a potem już mówi prawdę. Skoro nawet prezydent deklaruje, że on się szczepić nie zamierza, a teraz bez sensu dowodzi, że do żadnych antyszczepionkowców nigdy nie należał. A do tego sławny skądinąd wiceminister Kowalski od Ziobry, jasno publicznie oświadcza, że na pewno na covida szczepionki nie przyjmie.

No i dodajmy niejednoznaczną postawę mediów prorządowych i tych państwowych i tych prywatnych, w których brylują oszołomskie Najmany i Koraby-Karpowicze. Zresztą nawet Polsat Górniakowej po podstawówce czas antenowy, by mogła sączyć oszołomski antyszczepionkowy jad do głów ogłupiałego elektoratu.

Doszło do tego, że wrogich szczepionkom jest dużo więcej wśród wyborców Zjednoczonej Prawicy niż KO albo Lewicy, choć to obozowi władzy bardzo zależy na uwolnieniu gospodarki, do czego szczepienia są po prostu niezbędne. Kler katolicki też w tym nie pomaga, a raczej odwrotnie.

W tym względzie wina rządzących polega także na tym, że od 2015 ostro pracują nad obaleniem autorytetu jedynego środowiska, które mogłoby teraz skutecznie pomóc w kampanii profrekwencyjnej, na czele ze sławnym "Niech jadą", by nie ostrzej nazwać taką bandyterkę, skutkującą obecnie w podwojeniem ilości zgonów w Polsce!?

Chodzi o olbrzymią większość lekarzy i farmaceutów, która zawsze była proszczepionkowa i dowodziła tego co najmniej dwukrotnie wyższym niż w całym społeczeństwie odsetkiem szczepienia się przeciw grypie. I to tylko w naszym kraju, bo wśród unijnych lekarzy jest on 7-krotnie, a amerykańskich nawet trzynaście razy wyższy niż ten wśród wszystkich Polek i Polaków.

Przede wszystkim obóz władzy powinien przeprosić lekarzy za to wieloletnie szczucie i opluwanie i oficjalnie zadeklarować, że w sprawach medycznych ( a taką jest szczepionka ) w pierwszym rzędzie będzie honorował autorytet nauki czyli opinię zdecydowanej większości ludzi wykształconych po medycynie, gdyż zawsze jakieś pojedyncze oszołomy znajdą się w każdym środowisku.

Po przeprosinach powinno być uchwalone w parlamencie znakomite podwyższenie nakładów na służbę zdrowia.

Następnie wespół z opozycją rządzący winni zaapelować do wszystkich izb oraz towarzystw lekarskich i farmaceutyczych, wykładowców akademii medycznych, lekarzy pracujący w szpitalach, lekarzy pracujących w przychodniach o jasne stanowisko w tej sprawie i to stanowisko propagować wszelkimi możliwymi sposobami.

Obóz władzy winien także namawiać swój elektorat, by sprawach, w których nauka decyduje, przestali kierować się zdrowym rozsądkiem, o którym Einstein mówił, że jest niczym innym jak zbiorem uprzedzeń jakimi człowiek nasiąka do 18-stego roku życia. By nie dawali się manipulować złudzeniem wiedzy jakie uzyskują via internet.

Inaczej kampania namawiająca do szczepień przeciw covidowi, szumnie zapowiadana przez rząd, spełznie na niczym, co będzie nas kosztować dodatkowe dziesiątki tysięcy zgonów Polek i Polaków.

Dla złagodzenia nastroju zakończę kolejnym akapitem ze wspomnianego na wstępie prześmiewczego felietonu Tomasza Kowalskiego:

"Kiedy moi rodzice dostali informację, że szczepimy dzieciarnię przeciw gruźlicy, to staruszkowie prowadzili mnie do przychodni i oddawali w łapy brutalnej piguły. I szlus. Nie szukali podpowiedzi w Biblii, nie wygrażali koncernom farmaceutycznym i nie dyskutowali miesiącami o tym, czy lekarz ma wystarczające kompetencje do tego, by decydować o zdrowiu ich dziecka. To były czasy, w których bokser lał po mordzie na ringu, a nie dyskutował z profesorem medycyny, a ludzie pokroju Kai Godek, byli co najwyżej dzielnicowymi dziwakami, którzy w kolejce po pietruszkę, dzielili się swoimi przemyśleniami na temat wpływu samolotów na jakość kurzych jajek. Nikt ich potem nie zapraszał do telewizji i nie sadzał na przeciw dziekana wydziału zootechniki, który musiałby udowadniać racje naukowe wobec zarzutów osiedlowego idioty."


Lubię to! Skomentuj79 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo