Apologeci nowej władzy perorują, że przecież PiS wygrał wybory i po prostu realizuje swoją wizję państwa, więc czemu ten cały szum?
Tak, wygrał, ale dlaczego o tej wizji nie poinformował zawczasu suwerena, całkowicie, w kampanii wyborczej, tę wizję fałszując, o niebo bardziej niż Kwaśniewski, deklarując w 1995 swoje wyższe wykształcenie?
Zarówno Szydło jak i Duda nie mówili, że do realizacji swoich obietnic wyborczych muszą złamać prawo, w tym Konstytucję. Nie wspominali słowem, że nie przyjmą ślubowania wybranych w październiku sędziów TK, że uchwałą działającą wstecz i bez podstawy prawnej ich odwołają, że uchwałą powołają swoich nominantów na to miejsce, nie czekając na wyrok TK, że będą wstrzymywać druk wyroku TK ( choć swojej uchwały drukowali w ciągu kilku godzin) i że co kilka tygodni będą próbowali ustawowo sparaliżować TK.
Nawet celowo zmylili suwerena, składając przed wyborami wniosek do TK o zbadanie ustawy czerwcowej, tworząc tym nieodparte wrażenie, że będą ściśle przestrzegać obowiązującego prawa!
Podobnie postąpili, gdy część konkurentów przed wyborami ostrzegała przed ich wizją, wskazując na PiSowski projekt nowej Konstytucji. Zakrzyczeli ich wtedy, czemu ten cały szum, skoro tego projektu już nie ma ich stronach internetowych!? Był, to się zmył. Jak się okazuje, do wyborów.
Nie mówili też w kampanii wyborczej, że dobiorą się do wszystkich pozostałych sędziów.
Apologeci perorują, że przecież często wspominali o Orbanie, jako swoim wzorze. Tak, ale on nie łamał i nie łamie węgierskiej konstytucji, tylko ją legalnie zmieniał i zmienia, uzyskując stosowną większość parlamentarną. Tak na marginesie szkoda, że nie naśladują Orbana w kwestiach gospodarczych ( podwyżka VATu do 27%, obniżka CITu do 10% i innych podatków dochodowych, obniżenie podatku bankowego, wycofanie się z podatków na sklepy wielkopowierzchniowe ). To też oszustwo wyborcze.
Nawet w kwestiach, które wyborcy mogli przewidywać, że będą przez PiS podjęte, nie mógł się suweren spodziewać aż daleko idących propozycji dewastacji obecnego ustroju, jak ręczne sterowanie prokuratorami, anulujące ich niezawisłość, wyjęcie publicznego radia i TV spod kurateli Krajowej Rady czy faktyczna likwidacja Korpusu Służby Cywilnej.
Wiele też mówili o większych prawach dla opozycji i wysłuchiwaniu głosów obywateli, w tym dużo rozprawiali o referendach. A jak to teraz wygląda, to widzimy w Sejmie i Senacie, w odrzucanych notorycznie wnioskach opozycji o wysłuchanie publiczne czy choćby o otrzymanie opinii różnych środowisk, których szeroko zasięgano w czasie poprzedniej kadencji Sejmu, Senatu i Prezydenta.
Nawet obietnice, jakie składali do natychmiastowej po wyborach realizacji, nie są teraz takimi, jak wcześniej wyglądały, na czele ze sprawą podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 8000 zł, odłożoną obecnie ad calendas greacas!
Z pomniejszych spraw wspomnę, że o likwidacji gimnazjów też się w czasie kampanii wyborczej nie zająknęli.
Diametralna zmiana ustroju państwa, bez parlamentarnej większości konstytucyjnej lub choćby rzetelnego uprzedzenia suwerena w kampanii wyborczej to żadna demokratyczna zmiana, tylko rewolucja. Białoruska, w wykonaniu Łukaszenki!


Komentarze
Pokaż komentarze (178)