Jarosław Kaczyński nie tylko jest genialnym strategiem. Okazuje się być również wielkim prekursorem. Wymyślił i twórczo zastosował w polityce metodę „na frajera”.
Rządzi bowiem bez jakiejkolwiek konstytucyjnej odpowiedzialności, którą, za realizację jego suwerennych, bez wątpienia, decyzji przyjmuje Prezydent, Premier, Ministrowie i kto tam jeszcze ją ponosi, zgodnie z prawem.
Pan Prezydent, w swoim czasie, postanowił pójść krok dalej i próbował znaleźć frajera w osobie Pani Premier Kopacz. Zażądał, by to ona wprowadziła w życie jego obietnicę wyborczą – 500+. Niestety, była liderka PO, nie okazała zrozumienia dla genialności metody wymyślonej przez Prezesa.
Ale wszystkich przebiła obecna Pani Premier, żądając, by to cała opozycja olała swoje protesty wobec neobolszewickiej rewolucji PiSu i poparła ją solidarnie w Unii Europejskiej!?
Może, w takim razie, od razu wprowadzić u nas system jednopartyjny i wówczas nie będzie problemu ze wspólnym głosem na salonach Starego Kontynentu? A pojedynczych dysydentów, potraktujemy jak za komuny, czyli jako zdradzieckich agentów amerykańskiego imperializmu i zachodnioniemieckiego rewizjonizmu???
Wielu PiSowców nie tylko, że namawia, ale wręcz żąda od przedstawicieli opozycji, by czynnie stali się frajerami. Nie wystarczy, że po przemówieniu Szydło w PE zachowają oni dyplomatyczne milczenie. Czyli co? Publiczna samokrytyka i przeprosiny? I że PiS jest cacy, a w demonstracjach KODu, transmitowanych w TV i internecie, występowały ich sobowtóry?
Pani Premier, minister Kempa i cała zgraja propagandzistów obronnie opluwa stronę społeczną, że ta, swoim rzekomym donosem, zainicjowała całą bezprecedensową procedurę kontrolną, z którą oni się muszą teraz tak gimnastykować.
Jakby w ogóle potrzebne były jakieś donosy? Jakby żyli w XIX, w czasach poczty konnej. Gdy nie było ani radia, ani TV, ani internetu, ani samochodów ani samolotów.
I jakby nie było prowokacyjnych listów Ziobry czy słów Pawłowicz.
A ucieczka do przodu, metodą zbicia termometru więc temperatury nie będzie, jest, po prostu, dziecinna.
Niech więc PiS zachowa się po męsku i nie szuka frajera.
Niech w końcu weźmie odpowiedzialność za swoje bezprawne czyny i nie oczekuje, że opozycja parlamentarna stanie się jego adwokatem. Bo, tak de facto, pod europejskim pręgierzem stoi partia Jarosława Kaczyńskiego, choć to Najjaśniejsza Rzeczpospolita musi się za takie swoje władze wstydzić w europejskiej rodzinie!
I dlatego lepiej, rzeczywiście, żeby polski rząd wstał z kolan. W którą to pozycję, na salonach brukselskich, wprowadził go demiurg frajerów z Nowogrodzkiej.
Bo na kolanach Pani Premier, będzie musiała się tłumaczyć, wzięta na unijny dywanik, z rzeczy niewytłumaczalnych!
I niech, choć wtedy, zapomni o imperatywie telefonu na Żoliborz. Niech choć na moment pokaże i dla złagodzenia wizerunku Polski, że może nie być frajerem.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)