Paweł Kowal
Unia Europejska traci na znaczeniu niezależnie od obecnego kryzysu.Słabość demograficzna, spadek tempa wzrostu, osłabienie atlantyckich więzi spowodowały, że dzisiaj chociażby z ust lidera USA częściej niż nazwę któregokolwiek z tradycyjnych sojuszników na Starym Kontynencie słychać magiczne słowo „Pacyfik”.
Podatność Unii Europejskiej na kryzys zaskoczyła euroentuzjastów. Wyobrażenie wielu Polaków o stanie, w jakim znajdzie się nasz kraj po wejściu do wspólnoty rozminęło się z unijną rzeczywistością. Czas prezydencji wpłynął na to, że elity w naszym kraju bardzo bezpośrednio doświadczają „kryzysowego” charakteru integracji europejskiej. Skoro Polska w rzeczywistości nie może wpłynąć na zmniejszenie skali kryzysu, podstawowym zadaniem elit w naszym kraju jest w tej sytuacji dobra diagnoza jego źródeł i otwarcie debaty na temat przyszłości integracji europejskiej oraz polskiego uczestnictwa w tym projekcie.
Unia Europejska traci na znaczeniu niezależnie od obecnego kryzysu. Słabość demograficzna, spadek tempa wzrostu, osłabienie atlantyckich więzi spowodowały, że dzisiaj chociażby z ust lidera USA częściej niż nazwę któregokolwiek z tradycyjnych sojuszników na Starym Kontynencie słychać magiczne słowo „Pacyfik”. Oznacza to, że Stany liczą się z sytuacją w Chinach czy innych krajach Azji, zaś Europę zaczynają postrzegać głównie jako cel wycieczek turystycznych. Ten stan rzeczy zaskakuje pewnych siebie Europejczyków...


Komentarze
Pokaż komentarze