dr Przemysław Sieradzan
Wszystko wskazuje na to, że na naszych oczach zmierza ku końcowi model ładu politycznego w Federacji Rosyjskiej uosabiany przez Władimira Putina.Trudno sądzić, żeby finał błyskotliwej kariery politycznej niegdysiejszego funkcjonariusza radzieckiego wywiadu był choć w drobnej części tak spektakularny, jak jego pamiętny (i przez nikogo nie oczekiwany) debiut w roli premiera w 1999 roku.
W styczniu demonstracje nasilą się, a nastroje opozycyjne będą zdobywać coraz szersze grono zwolenników. Liberałowie pokroju Niemcowa, Kasjanowa i Kasparowa zdobędą poklask w wielkich miastach, co będzie się przekładać na frekwencję na mitingach i marszach. Na prowincji kapitał sprzeciwu wobec „Wspólnej Rosji” zagospodarują narodowi komuniści z najsilniejszej partii opozycyjnej Rosji współczesnej – Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej. Komuniści Ziuganowa są jedyną realną partią opozycyjną posiadającą struktury terenowe i zdolną do przejęcia władzy. Liberałowie mogą organizować efektowne demonstracje i zadawać druzgocące ciosy prestiżowi Putina i „Wspólnej Rosji”, przyspieszając kres ich rządów. Podczas wyborów jednak głos mieszkańca Moskwy jeżdżącego Mercedesem i korzystającego z Twittera i I-Pada jest (ku rozpaczy liberałów!) równie ważny, co głos emeryta z Magadanu, żołnierza z Dagestanu lub rolnika z obwodu tomskiego. Prozachodnie, liberalne nastroje można zaobserwować w wielkich miastach, ale nie na prowincji. To w Moskwie i „Pitierie” czytuje się „Nowuju Gazietu”, słucha „Echa Moskwy” i zagląda na portal grani.ru. Liberałowie zapewne wkrótce zarejestrują partię polityczną (zapewne w formule poszerzonej Partii Wolności Narodowej „ParNaS”), jednak łącznie z legalną już socjalliberalną partią „Jabłoko” nie przekroczą pułapu 20 % poparcia (a to i tak w najlepszym dla nich, a najgorszym dla Rosji wypadku).


Komentarze
Pokaż komentarze (2)