Tomasz Formicki/Diarium.pl
Podobną socjotechnikę walki informacyjnej jaką stosował „Otpor” w Serbii można dostrzec w wydarzeniach, jakie miały miejsce w Gruzji w 2003 r., które powszechnie znane są pod nazwą „rewolucja róż”. W Serbii awangardą i taranem miażdżącym w wojnie informacyjnej dotychczasowy rząd był „Otpor”, a w Gruzji praktycznie na analogicznych zasadach działała organizacja o nazwie „Khmara” („Pora!”).Ruch ten ukształtował się na fali manifestacji w październiku i listopadzie 2001 r. w których czynną rolę odgrywali studenci z Tbilisi.
Rewolucja róż nabrała tempa, bowiem dwa dni przed otwarciem sesji parlamentarnej 22 listopada 2003 r. Micheil Saakaszwili w telewizyjnej odezwie ogłosił początek aksamitnej rewolucji. Na drugi dzień ulice Tbilisi zostały opanowane przez dziesiątki tysięcy manifestantów, którzy przyjechali do stolicy z całego kraju. Przywódcy rewolucji róż skopiowali zastosowany w Serbii element działań informacyjnych mających na celu psychologiczne obezwładnienie struktur siłowych. Mianowicie Saakaszwili zaapelował do sił porządkowych, armii i służb specjalnych, aby nie uciekały się do stosowania siły wobec pokojowo nastawionych rodaków. Podkreślił, że rewolucja róż ma charakter pokojowy i nie dąży do konfrontacji siłowej. Tym samym już na początku wytrącono władzy broń psychologiczno – informacyjną, bowiem w tego typu sytuacjach rewolucyjnych praktycznie każda władza broniąca się przed rewolucją stosuje element wojny informacyjnej jakim jest zarzucanie rewolucjonistom „ekstremizmu”, czy działań o charakterze siłowym niezgodnych z konstytucją. Aksamitnym rewolucjonistom nie sposób zarzucić działań o charakterze siłowym czy ekstremistycznym, a jeśli władza rzuca takie oskarżenia w przestrzeń informacyjną, to tego typu działanie przynosi wręcz odwrotny skutek, bowiem w oczach społeczeństwa obserwującego rozwój wydarzeń kompromituje ośrodki informacyjne wspierające rząd.


Komentarze
Pokaż komentarze