Tomasz Formicki/Diarium.pl
Kolejnym aksamitnym przewrotem jaki przetoczył się na terenie postradzieckim była „pomarańczowa rewolucja” na Ukrainie, której kulminacja miała miejsce od 21 listopada 2004 r., czyli od zakończenia drugiej tury wyborów prezydenckich do 23 stycznia 2005 r., gdy jeden z liderów ukraińskiej opozycji Wiktor Juszczenko złożył przysięgę prezydencką. Jedną z kluczowych ról w tych wydarzeniach odegrała organizacja „Pora” (Nadszedł czas!), która podobnie jak „Otpor” w Serbii i „Khmara” w Gruzji była złożona głównie ze studentów.
Strategia jaką przyjęła „Pora” przy pomarańczowej rewolucji, chociaż w przygniatającej większości elementów była wręcz lustrzanym odbiciem działań i metod stosowanych przez Serbów z „Otporu” i Gruzinów z „Khmary”, to jednak posiadała pewne charakterystyczne cechy wynikające z ukraińskich uwarunkowań społeczno – politycznych. Jednym z takich przykładów jest fakt, że w przeciwieństwie do Serbii i Gruzji, gdzie podczas aksamitnych rewolucji zasięg działalności rewolucjonistów objął całe połacie kraju, to na Ukrainie ograniczono się do agitacji na wschodzie kraju i położono szczególny nacisk na centrum z Kijowem włącznie. Strategia ta wynikała z kalkulacji, że bardzo trudne byłoby prowadzenie operacji informacyjnej i psychologicznej na terenie kraju o powierzchni 603 700 km kwadratowych i liczącego 47 mln mieszkańców. Analitycy i eksperci przygotowujący kampanię informacyjną wyszli z założenia, że agitacja na wschodzie kraju, gdzie dużymi wpływami cieszył się obóz kontrkandydata obozu „pomarańczowych”, czyli Wiktora Janukowycza byłaby marnotrawieniem sił i energii, bowiem z badań i sondaży wynikało, że mieszkańcy tej części kraju w przygniatającej większości poprą Janukowycza. W związku z tym główny ciężar kampanii informacyjnej skierowano na centrum kraju, gdzie można było pozyskać jeszcze większe poparcie dla Wiktora Juszczenki.


Komentarze
Pokaż komentarze