Marcin Toboła/FAE
Próba podsumowania Arabskiej Wiosny – tak niejednorodnego i ciągle jeszcze dziejącego się procesu – jest niełatwym zadaniem. Sama nazwa tych wydarzeń, nawiązująca do wiosny i przyjęta po raz pierwszy w mainstreamowych mediach arabskich, koreluje z rzeczywistością w sposób analogiczny jak ma to miejsce w wypadku Wiosny Ludów w Europie z lat 1848-49.Wiosna nie oznacza tu jednak wyłącznie astronomicznej pory roku, w których rozpoczęły się wystąpienia, lecz głównie symbolizuje odrodzenie, zbudzenie się, w tym wypadku uśpionych przedstawicieli nieuprzywilejowanych warstw społeczeństw Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, i stanięcie do walki z elitami rządzącymi, niczym promienie słoneczne topiące wszechobecne śniegi.
To właśnie marginalizacja sunnitów, a właściwie reakcja na ten stan, była główną siłą sprawczą Arabskiej Wiosny. Ta charakterystyczna cecha trwających od grudnia 2010 protestów, demonstracji, powstań i rebelii zdecydowała o sukcesach bądź porażkach. Dlatego kraje, gdzie władza zdominowana przez mniejszość sunnicką została zakwestionowana przez większość szyicką nie były świadkiem istotnych przemian. W Bahrajnie protestują szyici, którzy nie głoszą nawet postulatów religijnych, domagając się jedynie silniejszej reprezentacji politycznej. W Iranie z kolei sunnicka mniejszość jest tak słaba, że nie mogła odegrać żadnej znaczącej roli w ramach Arabskiej Wiosny.
Więcej: http://www.geopolityka.org/analizy/1396-rok-arabskiej-wiosny-proba-podsumowania


Komentarze
Pokaż komentarze