No zgadnijmy na jakie święta czekamy. Słucham dziś od rana trójki i nie wierzę własnym uszom. Redaktor prowadzący zapytał najpierw słuchaczy czy im także udziela się radość tego tygodnia przedświątecznego a następnie stwierdził, że lubi ten tydzień bo mu każą grać smętne kawałki. W moim konserwatywnym kalendarzu bieżący tydzień nazwany jest Wielkim Tygodniem. W Tradycji w której się wychowywałem do zbyt radosnych ten czas nie należy ale może Trojce uda się wylansować nowy zwyczaj?
W erze różnego typu Post-Party możemy sobie pozwolić na trochę ekstrawagancji i łamania tabu. Celebracja Wielkiego Tygodnia w zadumie i względnej ciszy może naprawdę wydawać się co najmniej niemodne albo niepotrzebne, szczególnie w XXI wieku. I tu pojawia się pytanie, czy na pewno wszyscy muszą obchodzić święta? Czy nie byłoby z korzyścią gdybyśmy przestali celebrować narodowo Święta Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy? Wówczas uniknęlibyśmy wypaczeń i celebrowania na siłę neopogańskich świąt zimowych i świąt wiosennych, słyszelibyśmy tylko w mediach komunikat, że dziś katolicy obchodzą jakiś ważny dla nich dzień i tyle. I nie wierzę, że przez to, że np. Poniedziałek Wielkanocny nie będzie dniem wolnym od pracy spadnie frekwencja w Kościołach. 90% świętuje przy stole albo na działce, Kościół jest ostatnim miejscem do którego sie udadzą w wolnym dniu, więc skończmy z tą hipokryzją. Wiem, nie przejdzie ten pomysł z dwóch względów, po pierwsze spadną wpływy ze sprzedaży i reklam, po drugie, nikt o zdrowych zmysłach nie odpuści kolejnego długiego weekendu w roku.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)