Kilka dni temu poseł Palikot zaszokował Polskę wyznaniem na koszulce - jestem gejem. Zaszokował o tyle, ze jakiś rok temu został szczęśliwym małżonkiem. Dziś Palikot odsłania inne swoje słabości.
Podczas konferencji prasowej Palikot - trzymając w jednej ręce silikonowego penisa, a w drugiej pistolet - mówił: "to są rzeczywiście symbole prawa i sprawiedliwości dzisiaj w Polsce i to są symbole policji w Lublinie". Poza tymi fetyszami przyprowadził jeszcze 2 lale manekiny i puścił scenę gwałtu na monitorze.
Zastanawiam się czy on jest normalny ten Palikot? Jego wyznania, dziwne koszulki i fetysze którymi macha przed dziennikarzami karzą w to wątpić a fakt, że po raz kolejny strzela samobója własnej partii - koszulka z napisem "jestem w SLD" gdy Tusk łże że nigdy nie będą w koalicji z postkomuną - tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu. A teraz konferencja na temat policjanta z komendy miejskiej policji w Lublinie i funkcjonariusza Straży Miejskiej tegoż miasta w którym u władzy jest...PO.
JAk to mówi Tusk - każdy ma swojego Palikota.

PS.
Pojawiło się kilka ciekawych interpretacji tego wydarzenia.
Kataryna: Palikot jest konsekwentny
Po koszulce "jestem gejem" i "jestem z SLD" przyszedł czas na rekwizyty gejowsko-bandziorskie. Wszystko się zgadza.
I ktoś napisał (mniej smacznie): a kto to jest ten facet który trzyma Palikota i Millera w dłoniach?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)