Ostatnio możemy przekonać się, kto naprawdę pracuje w reżimowych redakcjach. Jednym z pierwszych wyznaczników stał się stosunek do lustracji. Prawdziwie reżimowe redakcje nie dały dziennikarzom zbyt wielkiego wyboru. Powstały specjalne dyrektywy jak wykręcić się z obowiązku lustracyjnego, zaczęto specjalnie promować dziennikarzy, którzy odmówili podpisania oświadczeń. Prym w tym procederze wiodła (wiedzie) Agora.
Dziś papierkiem lakmusowym jest stosunek do śmierci Barbary Blidy. Jeśli ktoś uważa, że popełniła samobójstwo z innych przyczyn niż lęk przed zbrodniczym PiSem, ten jest oszołomem i reżimowcem. Obowiązuje jedna prawda. Prawda wygodna do politycznego wykorzystania. I znów prym w promowaniu tej jednej słusznej prawdy wiedzie wydawana przez wspomnianą spółkę Gazeta Wyborcza. Dziennikarze tej gazety posunęli się do ohydnej manipulacji, by wmówić nam, że mamy do czynienia, z sytuacją rodem z czasów Stalinowskich.
Redaktor Michał Engelhardt napisał tekst pt. Samobójstwo Bildy to drugi taki przypadek w historii . Tekst skrajnie nieobiektywny (już sam fakt podania w tym tekście więcej niż dwóch przypadków mimo że tytuł sugeruje co innego jest conajmniej nieetyczne), wmawiający nie znającemu historii czytelnikowi, że oto w Polsce mamy do czynienia z sytuacją rodem z najczarniejszego PRLu, gdy policja polityczna napadała na niewinnych ludzi w ich mieszkaniach i jedynym wyjściem z sytuacji, (gdy nie zostało się zamordowanym) było samobójstwo. Jako przykład podaje autor sprawę Henryka Hollanda czy Józefa Karasia „Ognia”, który nie dał się złapać Ubecji by nie wydać kolegów z AK podczas tortur w stalinowskim więzieniu.
Jakie pomieszanie faktów! Kuraś i Holland – ofiara i oprawca w jednym akapicie służą jako broń polityczna zrównani przez manipulatora dla politycznej potrzeby. Przypomnę – Henryk Holland podczas wojny służył w Armii Czerwonej, potem w Ludowym Wojsku Polskim. Był autorem wielu napastliwych artykułów prasowych pod adresem AK oraz podziemia antykomunistycznego, rozczarowany Gomółką stał się jego krytykiem. Popełnił samobójstwo ze strachu przed niedawnymi przyjaciółmi. Historii Karasia nie trzeba chyba przypominać, wspomnę tylko, że do końca swych dni walczył zbrojnie z UB i NKWD.
I dziś obaj są przedmiotem manipulacji dziennikarskiej, dzięki której podejrzana o udział w zorganizowanej grupie przestępczej samobójczyni urosnąć ma do rangi bohaterki narodowej. Manipulacji mającej na celu wmówienie nam, że oto znów nastały nam czasy stalinowskie. Że działająca na mocy prawa Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest w rzeczywistości policją polityczną jakiegoś dyktatorskiego ustroju. W imię czego? W imię obrony interesów osób zagrożonych podobnymi aresztowaniami. W imię interesów przestępców.
Mam w związku z powyższym tylko jedno pytanie, kto jest w tym kraju reżimowym dziennikarzem?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)