Czytam sobie kolejną falę agresji, którą redaktor Michnik zalewa Polskę i Polaków na łamach Die Welt i tak sobie myslę, że ci Niemcy to musza nam zazdrościć. Mamy sprawnie działający IPN, tysiące (kilometry) całkiem nieźle zachowanych akt w teczkach, kilka pomysłów na ustawę lustracyjną, ale tak czy inaczej lustracji już nie zatrzymamy, a oni bidacy muszą czekać na prawdę o swoim narodzie. I zapewne Was zaskoczę ale czekają NIECIERPLIWIE by rozpocząć to, co Michnik i obrońcy IIIRP starają się obrzydzić.
Otóż w Berlinie rozpoczęła sie właśnie elektroniczna rekonstrukcja milionów częściowo zniszczonych akt Stasi, służby bezpieczeństwa NRD. - Pierwszych efektów spodziewamy się nie wcześniej niż za rok - powiedziała "Rz" Ilona Schekel z urzędu ds. akt Stasi, będącego odpowiednikiem IPN.
- Wychodzimy z założenia, że w workach znajdują się szczególne ważne informacje dotyczące metod działania Stasi, teczki byłych agentów oraz tajnych współpracowników - twierdzi Ilona Schekel. Dotychczas odzyskano dokumenty na temat penetracji przez Stasi środowisk opozycji, zwłaszcza nielegalnej działalności wydawniczej w NRD. Zidentyfikowano także ponad wszelką wątpliwość tożsamość agenta o pseudonimie "Heiner". Był nim Heinrich Fink, były rektor Uniwersytetu Humboldta.
Czyli Niemcy nie biorą do serca nauk płynących od Polskich przyjaciół? Świadomie i dobrowolnie pchają się w procesy lustracyjne? Będą z nienawiścią mścić sie na swoich rodakach? Z premedytacją odtwarzają podarte pieczołowicie przez ichniejszych ludzi honoru dokumenty? 18 lat po upadku muru? No to chyba musieli naziści wrócić do władzy u naszych zachodnich sąsiadów.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)