Czy wiecie, że w Unii Europejskiej liczba dozwolonych dodatków do żywności wynosi około 360 dopuszczonych do stosowania substancji?
Czy wiecie, że w 1998 było ich w Polsce dopuszczonych „jedynie” 179, z czego 157 było oznaczonych symbolem INS?
Czy wiecie, że ten gwałtowny wzrost był spowodowany wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Zgodnie z unijnym prawem Polska musiała dopuścić do stosowania wiele substancji, które poprzednio nie były dozwolone?
Czy wiecie, że obecność tych związków chemicznych w jedzeniu jest zwykle związana w ten czy inny sposób z względami ekonomicznymi. Dzięki barwnikom czy polepszaczom produkt ładniej wygląda, lepiej smakuje czy pachnie, a więc również lepiej się sprzedaje. Dzięki konserwantom i antyutleniaczom dłużej zachowuje świeżość, to znaczy, że ten sam towar dłużej może leżeć na półce i czekać na swego nabywcę?
Czy wiecie, że w Unii Europejskiej względy ekonomiczne są ważniejsze od zdrowia obywateli i zdrowego rozsądku? Przykład – marchewka to owoc bo tak pasuje Portugalii a ślimak to ryba bo tak pasuje Francji. Nie wspomnę już czym jest małżeństwo wg. dyrektyw unijnych? ;)
Czy wiecie, że bimber awansował właśnie do miana wódki bo tak pasowało producentom owoców?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)