Wróciłem. I wiecie co? Nie chce mi się już pisać. Tzn. bardzo chcę pisać ale nie o Lepperze, nie o jakimś Giertychu, Schetynie i reklamówkach wyborczych. Nie chce mi się komentować. Tak, żeby szybciej, błyskotliwej, przed wszystkimi. Bez refleksji...
Wiecie, że jakieś 15 000 kilometrów stąd są ludzie którzy marzą by móc się spierać o kształt demokracji? (pewnie są i bliżej, choćby na Białorusi, ale dziś na świeżo opowiem Wam o Kubie). Są ludzie, którzy od prawie 50 lat oduczani są krytycznego myślenia. Ludzie, którym propaganda wmówiła, że nie mają prawa do własnych sądów, do własnego głupka Leppera, którego można poprzeć albo obśmiać, nie mają prawa do rozliczenia własnego gangstera Kwaśniewskiego (tzn ten typ człowieka już tam jest ale jeszcze nie można nazwać, określić). Mają prawo do jedynie słusznej drogi. Mają prawo nienawidzić Busza, kochać Raula czy Fidela. Więc kochają, bezkrytycznie, jak ten słowik, co nie zaznał wolności.
Wiecie, że w tym, świecie są ludzie, którzy pełniej świadczą o miłości, o wierze, o wolności od nas, którzy przestaliśmy to szanować? Ludzie, którzy w całym tym bałaganie, w całej tej beznadziei dnia codziennego pełniej pokazują czym jest człowieczeństwo niż niejedna Helsińska Fundacja?
Jeśli chcesz znienawidzić sowieta to pojedź na Kubę. Jeśli myślisz (jak ci goście z forum młodych socjalistów), że Kuba to kraj wolnych i szczęśliwych ludzi, to pojedź tam, przejdź się ulicami Hawany, zajrzyj do tawerny w Santiago de Cuba i zapłacz. Nad sobą, nad tym, co my utraciliśmy. Za nadzieją na lepsze jutro, za wolnością dla Kogoś, dla czegoś a nie samowolą, nad ideałami, którymi żyłeś a które dziś rozmieniłeś na drobne.
Pojedź na Kubę i zobacz co ten system zrobił z tą wyspą. Pojedź i zobacz człowieka, który potrafi walczyć o każdy skrawek swojego człowieczeństwa. Nie zza klawiatury, nie z bezpiecznego kąta w rodzinnym domu, nie z ekranu telewizora. I pojawia się uczucie. Bunt. Buntujesz się przeciwko temu, że młodzież "edukowana" jest w bekach, za miastem, gdzie spędza swój najważniejszy czas w życiu, czas kształtowania osobowości, systemu wartości. Że musi tam na przemian niewolniczo pracować i wpajać sobie zasady marksizmu. Że jest indoktrynowana seksualnie, że wychowawcy wykorzystują jej słabość i urabiają na własną modłę, na modłę systemu. Że zabiera się ich z domu by wpoić im hasła rewolucji, by wyzwolić ze schematów wartości w których wyrośli, że wykorzystuje się ich seksualnie by wyplenić to, co jest najpiękniejsze i najważniejsze w naszym życiu. Miłość.
Widziałem warunki w jakich tam przebywają. Widziałem współczesny Majdanek, dzisiejszy Oświęcim. I zostaje piętno. Wypalone gdzieś w sercu. Piętno i zadanie. Mów o tym. Walcz o nich. Walcz o tych, którzy w Twoim własnym kraju poddawani są podobnym praktykom. Nie w tak prymitywny sposób. Ale jednak.
Długo by opowiadać. Szukać różnic i podobieństw. Ale jeśli chcesz poznać socjalistę, zrozumieć jego motywy, zobaczyć do czego doprowadza jego władza gdy nikt nie stoi mu na przeszkodzie, jedź tam i przejrzyj na oczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)