Większość miast (zaryzykuję tezę, że wszystkie) boryka się z problemem ilości miejsc parkingowych. Z czego to wynika? Większość z naszych miast ma kilkusetletnią tradycję, gdy powstawały, nikt nie myślał o tym, że się kiedyś tak bardzo rozbudują, ścisłe centra były szczelnie zabudowywane, więc dziś jedynym rozwiązaniem stają się parkingi podziemne. Tu też pojawia się problem, zdarzają się bowiem miasta, gdzie nawet gdy znajdzie się odpowiedni plac na którym można by próbować budować okazuje się, że pod ziemią drzemią ukryte skarby architektury, fauny lub flory, a w ogóle to budowa może naruszyć konstrukcję starych kamienic, i lepiej w ogóle wyłączyć centrum z ruchu nie tworząc udogodnień kierowcom. Ma to jakiś sens i logikę. Niech stare miasto będzie nadal stare, a ludzie niech poruszają się tam pieszo lub rykszą. Na ogół nie są to przecież wielkie obszary.
O ile łatwo zrozumieć problemy z parkowaniem w centrach miast, o tyle już na obrzeżach, na nowo powstałych osiedlach problem ten jest raczej niezrozumiały. Bo niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie zobowiązuje się deweloperów, by budując nowy blok zabezpieczyli miejsca parkingowe dla jego mieszkańców i ewentualnych gości? Rozumiem, że nie każdy życzy sobie mieć garaż, wkurza mnie gdy ktoś wymusza transakcje wiązane i każe kupując mieszkanie dopłacać obligatoryjnie za garaż. Ale należy raczej przewidywać, że budując blok, co najmniej 80% mieszkańców będzie „szczęśliwym” posiadaczem co najmniej jednego auta. Gdy blok powstaje na osiedlu z którego widać pola i dojeżdża tam jeden autobus raz na godzinę, prawdopodobieństwo, że mieszkańcy posiadać będą auta jedynie wzrasta. Co zatem robi deweloper? Buduje blok na 100 mieszkań, do tego buduje 40 garaży i 30 miejsc parkingowych. Obok powstaje wieżowiec z 300 mieszkaniami, 50 garażami i placem na 50 samochodów. Pomiędzy tymi blokami zostawiono wąską uliczkę i kawałek trawnika by psy miały gdzie sikać. I jeden plac zabaw z huśtawką i drabinką.
Co się zaczyna po zasiedleniu? Ano, każdy zna to z autopsji. Walka o każdy możliwy skrawek do zaparkowania, łącznie z alejkami, trawnikami dla piesków i placem zabaw. Powstaje zatem problem. Miało być piękne osiedle, z zielenią, przestrzenią i przyjaznymi dzieciom placami zabaw, a powstało kolejne blokowisko zastawione kolorowymi autami. Jak to rozwiązać? Urząd Miasta Lublina znalazł na to sposób. Oczywiście na miarę swoich socjalistycznych urzędniczych rozumków. Kierowców parkujących auta pod własnymi blokami, gdzie chciwy deweloper wykorzystał każdy skrawek i nie zbudował parkingu, należy karać mandatami. Na każdej uliczce osiedlowej pojawią się zakazy a straż miejska i policja nabierze uprawnień (to już wymysł MSWiA) by karać kierowców mandatami. Bo jak twierdzi nadkomisarz Arkadiusz Delekta z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Lublinie przepisy są po to by je przestrzegać. Nigdy odwrotnie! Broń Boże zmienić przepis gdy staje się abstrakcją, należy go bezwzględnie wykonywać im bardziej jest szkodliwy dla społeczeństwa. Obywatel ma wiedzieć kto ma nad nim władzę.
Lubelskie wzorce
Najciekawszy jest jednak argument pani Anny Adamiak, zastępcy dyrektora Wydziału Dróg i Mostów UM Lublin. Pani Anna jako, że zajmuje się drogami i mostami nie ma jak widać w zwyczaju rozwiązywać problemów z ich niedostosowaniem związanych, ma za to zawsze dobrą radę dla mieszkańców. Podpierając się badaniami, które Urząd Miasta zlecił w tym roku (ciekaw jestem ile kosztowały) Pani dyrektor stwierdziła, że:
Z badań, które przeprowadzono na nasze zlecenie, wynika, że większość ludzi wsiada do swoich samochodów tylko i wyłącznie z wygody.
Tak więc pani Ania znalazła winnych zaistniałej sytuacji, są nimi burżuje, którzy postanowili z własnej wygody korzystać z auta i znalazła na to rozwiązanie. Po pierwsze nękać burżuja mandatami, aż wykończy się finansowo, po drugie „Urząd Miasta Lublin zamierza zachęcać mieszkańców do tego, aby z samochodów przesiadali się do autobusów”.
Brawo. Problem został rozwiązany, urzędnicy mogą spokojnie siedzieć w swoich fotelikach i czekać na trzynastkę. Problem rozwiązany wg starych, sprawdzonych wzorców wymyślonych w bolszewickiej Rosji. A i klasowo poprawny. Wszyscy kolektywnie do autobusów, burżujom i posiadaczom mówimy zdecydowane nie.
PS.
Już nie wspomnę jaka jedynie słuszna partia rządzi w Lublinie...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)