Do rangi symbolu nowej moralności, w myśl której donosicielstwo i zdrada były przejawem cnoty a nowy sowiecki człowiek zawsze stawia dobro państwa sowieckiego nad więziami społecznymi i rodzinnymi stał się Pawlik Morozow. Legenda mówi, że chłopiec zadenuncjował własnego ojca, który spiskował przeciwko władzy i nie chciał oddawać całego zboża. Ojciec został rozstrzelany.
Dlaczego o tym wspominam?
Otóż mieszkanka Lublina oddała wczoraj w ręce policji swojego męża, który prowadził auto pod wpływem alkoholu. Zrobiła to w stylu Morozowa właśnie, bo w chwili gdy zauważyła, ze prowadzący auto jest w stanie wskazującym na spożycie, poprosiła go by się przesiedli, mąż nie zaprotestował i przekazał kierownicę żonie. Wówczas odwiozła go na komisariat. Męża czeka proces. Nie został złapany na gorącym uczynku, więc żona zaoferowała swoją pomoc.
Nagrodę im. Pawlika Morozowa ma Pani zagwarantowaną, ideowi spadkobiercy sowieckiej mentalności na pewno umieszczą Panią w panteonie zasłużonych zaraz przed Alicją Tysiąc.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)