Ludność męska z przerażenia nie wychodzi z domu, strach wyjść na ulicę lub skorzystać z komunikacji publicznej. Może się to przydarzyć każdemu mężczyźnie w każdym publicznym miejscu. Wystarczy chwila i już go nie masz. Dla wielu życie od tej pory traci całkowicie sens. W Kongo grasują złodzieje penisów…
Kongijska policja aresztowała już 13 podejrzanych o dokonanie tych zuchwałych aktów grabieży. O aferze rozpisują się gazety, a stacje radiowe poświęcają jej specjalne audycje. Dzwoniący do rozgłośni poszkodowani ostrzegają, że złodzieje polują na mężczyzn w środkach komunikacji miejskiej.
I pojawia się polski wątek tej afery, dzisiejszy Dziennik podał:
Giertych ma instrument dziadka z Wehrmachtu!
Niestety dalej już nie będzie tak wesoło, mimo, że abp Życiński bardzo stara się nas zaczarować. Otóż na zarzut prof. Tadeusza Bartosia, że kościół polski stoi na symonii czyli sprzedawaniu sakramentów, na zasadzie uderz w stół odezwał się metropolita lubelski w te słowy: Gdyby gdziekolwiek sprzedawano sakramenty, istniałaby konieczność natychmiastowej reakcji władz kościelnych. Rozumiem, że skoro nie było takiej reakcji to sakramentami się nie handluje. Proponuje księdzu biskupowi, by jak w bajce o królu-żebraku, przebrał się za zwykłego wiernego i zrobił turne po diecezji. Niech spróbuje wziąć ślub we własnej katedrze albo ochrzcić dziecko w centrum Lublina. Szybko ks. biskup pozna obowiązujące cenniki.
Najbardziej rozśmieszył mnie ten fragment wypowiedzi, gdy biskup wyjaśnił, że składane przez wiernych ofiary, przy udzielaniu sakramentów są formą finansowej pomocy dla kościoła, ale nigdy kapłan nie może powiedzieć ile ma wynosić opłata za ślub czy chrzest. Proboszcz parafii powinien nawet interweniować, gdy za dużą stawkę zażyczy sobie grabarz czy organista.
Otóż to prawda. Najczęściej słyszymy - co łaska ale nie mniej niż 700...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)