Jakaś dziwna prawidłowość panuje wśród ludu peowskiego, by w każdym punkcie popierać swoja władzę demokratycznie wybraną nie wnikając, czy ta ma rację czy nie.
Chodzi oczywiście o sprawę tego handlu w niedzielę, która co jakiś czas wraca.
Ja oczywiście, jako pisowski oszołom lubię te panie w „moim” hipermarkecie. Może to nie jest aż hiper, ale pracuje na takich samych zasadach. Ale je lubię i cieszę się razem z nimi, kiedy nadchodzi taki dzień, kiedy zamykają ten sklep na 4 spusty nie na kilka, ale na kilkadziesiąt godzin.
No, ja..
A co robi taki peowiec? On się by wkurzał. Bo powód w zasadzie jest, a nawet kilka. Przede wszystkim, jak zabraknie kiełbachy na grilla trzeba gdzieś dokupić. Poza tym w niedzielę można się przejść do galerii i załapać na darmową kawkę lub jogurt waniliowy. Jak tak pochodzi kilka godzin z rodziną to mogą i cały obiad zeżreć – tu zdegustować serka, tam szyneczki, rybki, popić soczkiem...
Nażre się i zadowolony z samego siebie może jeszcze popatrzy na jakiś pokazik np. mycia garnków.
A los pracowników, którzy mu zapewnią to całe żarcie? Och przecież to dzięki temu, że on żre oni mają pracę.
A gdybyś peowcu kupił to żarcie w piątek za swoje pieniądze to przecież do niedzieli by ci się nie skisło. O tym, że ta pani z kasy też mogłaby sobie w każdą niedzielę zrobić grilla nie musisz myśleć, bo nie potrafisz myśleć o nikim innym tylko o sobie.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)