Nasze kochane władze, a także media głównego nurtu nie cierpiące rodzimej prawicy oraz zwalczającej ją na wszelkie możliwe sposoby będą zmuszone pokochać prawicę ukraińską.
Nasze władze kochane będą zmuszone w ramach swojej demokracji do uznania władz Ukrainy wybranych w mniej niż się przyjęło demokratyczny sposób. I nie jest problemem to, że do władzy na Ukrainie dochodzą potomkowie banderowców – wszak i w PO takich potomków można znaleźć bez świecy. Problemem jest akceptacja tych z jeszcze bardziej prawej strony; wszelkich odpowiedników „warchołów”, „oszołomów”, nacjonalistów. Można u nas wieszać psy na Macierewiczu, ale jak tu robić to samo w stosunku np. do Dmytra Jarosza, który pretenduje do zajęcia stanowiska wicepremiera ds. struktur siłowych.
Można zwalczać naszą panią Stankiewicz, ale jak tu zwalczać panią Bobakową?
Mało tego – nasz rząd kochany będzie musiał się bratać z tym prawym sektorem narażając się na dezaprobatę baćki Putina!
Dobrze wam tak! Kochane Tuski, Millery, Palikoty. Było szanować własną prawicę – teraz za karę będziecie musieli się uśmiechać krzywo do cudzej!
I to jeszcze pod strachem – wielki brat patrzy!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)