0 obserwujących
21 notek
16k odsłon
  348   0

Miasto każe więcej płacić!

Brak pieniędzy w kasie Krakowa spowodował podniesienie wielu opłat i podatków miejskich. Sięgnięcie do kieszeni mieszkańców to w opinii prezydenta Jacka Majchrowskiego i radnych PO jedyny sposób aby ratować wypłacalność miasta. Szkoda, że nie pomyśleli jak lepiej miastem zarządzać, tylko wybrali sposób najłatwiejszy - wyciągnęli rękę i powiedzieli "DAJ" !

Polityk zadłuża, mieszkaniec spłaca.
Od kilku lat trwało systematyczne zadłużanie Krakowa na niespotykaną wcześniej skalę. Alarmowałem, że grozi nam zapaść finansowa już kilka lat temu. W roku 2009 pisałem o tym „Jak PO z prezydentem Majchrowskim Kraków zadłużyli” – artykuł ukazał się na moim blogu i kilku portalach internetowych. Wielokrotnie wypowiadałem się do mediów wykazując, że tak wielkie zadłużanie miasta w okresie doskonałej prosperity to działanie niebezpieczne dla jego finansów i nie racjonalne biznesowo. Porównywałem dynamikę wzrostu zadłużenia Krakowa do Warszawy i Wrocławia i wskazywałem, że nasze miasto zbliża się do limitu, podczas gdy inne miasta zostawiają sobie spory margines rezerwy. Możliwe, że właśnie wyczerpanie możliwości zaciągnięcia nowych, naprawdę dużych zobowiązań finansowych spowodował, że Kraków ostatecznie przegrał w rywalizacji o Euro 2012.

Niestety, nasze miasto zarządzane przez PO i prezydenta Majchrowskiego inwestowało na kredyt w okresie gdy ceny robocizny i materiałów były najwyższe, a spłaca raty kredytów teraz, w okresie kryzysu gdy dochody są mniejsze od zakładanych. Taki model biznesowy to wielkie ryzyko.

Absolutorium dla prezydenta, czyli szopka medialna.
W roku 2010 chciałem aby Komisja Rewizyjna wnioskowała o nie udzielenie absolutorium prezydentowi. To mogło skutkować odwołaniem prezydenta. Niestety, pomimo, że pełniłem funkcję przewodniczącego komisji, zostałem przegłosowany. Komisja zarekomendowała wykonanie budżetu pozytywnie. Późniejsze głosowanie tego wniosku na Sesji Rady Miasta było już tylko farsą na użytek mediów, która bez względu na rezultaty nie powodowała jakichkolwiek reperkusji.
Podobnie było w tym roku. Zdominowana przez przychylną prezydentowi Platformę Obywatelską komisja rewizyjna wnioskowała o udzielenie prezydentowi absolutorium. Z tą chwilą, wynik późniejszego głosowania radnych, bez względu na to jak zagłosują, nie groził prezydentowi jakimikolwiek reperkusjami.

Głosowanie nad absolutorium to nie jedyna fikcja, którą zajmowała się w ostatnich dniach Rada Miasta. Na ostatniej przed wakacjami sesji uradzono również przywrócenie podatku „od psa”. Podatek ten został zlikwidowany głosami Rady w roku 2008, jako kompletnie nieegzekwowalny. Bywały lata, że sądząc po ilości zarejestrowanych psów i opłaconych podatków, Kraków był miastem, w którym czworonoga nie uświadczysz. Brak skutecznych mechanizmów kontroli i świadomość, że podatek trafia tam gdzie trafiają wszystkie podatki, czyli do wspólnej kiesy i że może być z niego finansowane zarówno schronisko dla psów jak i budowa stadion powodowała, że ludzie unikali jego płacenia. Niestety, Platforma Obywatelska przywróciła ten podatek, będzie obowiązywał od 2012 roku.

Brak kompromisu w sprawie przedszkoli.
Widząc, że PO, która dysponuje większością w Radzie Miasta, zamierza uchwalić (wbrew stanowisku PiS) proponowane przez prezydenta Majchrowskiego podwyżki postanowiłem złagodzić ich ostrze. Zaproponowałem poprawkę do uchwały, która miała zredukować wzrost opłat za przedszkola. Do dnia dzisiejszego, średnia miesięczna opłata za przedszkole samorządowe wraz z wyżywieniem nie przekraczała 300 zł. Po proponowanych podwyżkach sięgnie 500 zł. Dla wielu rodzin, które musza na co dzień zmagać się z szybko wzrastającymi cenami podstawowych artykułów i energii, tak znaczna podwyżka może być nie do udźwignięcia. Dla wielu rodziców może to skutkować koniecznością rezygnacji z pracy aby opiekować się dziećmi w domu. Myślę, że nie takiej polityki prorodzinnej ludzie oczekują od polityków. Poza tym, pociągnie to za sobą konieczność wypłat świadczeń socjalnych i może być dla budżetu miasta tzw. „niedźwiedzią przysługą”.
Zaproponowałem rozwiązanie kompromisowe, opłatę za płatne godziny o 1 zł mniejszą niż proponowana. Projekt prezydencki zakładał 3,5 zł za szóstą i każdą następną godzinę pobytu dziecka w placówce. Moja propozycja zmniejszyłaby skalę podwyżek - opłata wzrosłaby o około 100 zł czyli połowę tego co proponował prezydent.
Niestety, prymitywny sposób myślenia – „skoro poprawkę składa radny z PiS, to trzeba ją odrzucić” – zwyciężył. Ekipa Platformy Obywatelskiej pokazała po raz kolejny, że rozgrywki partyjne są ważniejsze niż próba zrozumienia problemów zwykłych ludzi. Nikt z radnych PO nie poparł mojego pomysłu. Zostały uchwalone podwyżki w wysokości pierwotnie proponowanej przez prezydenta Majchrowskiego.

Mirosław Gilarski
 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale