To już nawet nie jest przerzucanie gorącego kartofla, to jawne wyrzeczenie się odpowiedzialności za losy kraju. Do tej pory jasne było kto odpowiada za sytuację w Polsce. Za jej poprawę, czy pogorszenie się. Za rozwiązywanie kryzysów, zażegnywanie sporów, czy przeprowadzanie trudnych reform. Odpowiedź dotychczas wydawała się prosta i oczywista – Rząd Rzeczpospolitej Polskiej.
Jednak ekipa Donalda Tuska przynajmniej na tym polu szykuje rewolucyjne zmiany.
Nie tak dawno, byliśmy świadkami (kolejnego) kryzysu w służbie zdrowia. Gdy okazało się, że nie sposób jest zwalić wszystkiego na chciwych dyrektorów szpitali, minister Kopacz zapowiedziała poważną reformę. W końcu padła długo oczekiwana, ale i odważna deklaracja ze strony Ministerstwa Zdrowia. Nieco później okazało się, że reforma opierać się będzie na projektach poselskich Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Za zmiany mają zatem odpowiadać posłowie PO, a nie Rada Ministrów. Faktycznie, to bardzo wygodna sytuacja dla rządu i samego premiera, który w razie porażki będzie mógł zrzucić winę na nielubiany przez Polaków Sejm.
Dziś, człowiek od mówienia o trudnych sprawach (z powodzeniem mógłby zastąpić nieobecną Agnieszkę Liszkę), Zbigniew Chlebowski zapowiedział "wzięcie się za KRUS", czyli uszczelnienie wadliwego systemu. Logicznym rozwiązaniem byłoby pilotowanie dość wrażliwej operacji przez najwyższe władze w kraju. W końcu z punktu widzenia społecznego jest to bardzo ważna reforma. Nic z tych rzeczy. Podobnie jak ze służbą zdrowia, zapowiedziany został projekt poselski. Jak będą wyglądały nagłówki w prasie w przypadku przyjęcia mniej korzystnego dla rolników rozwiązania nietrudno się domyślić. Znów obciążeni zostaną wnioskodawcy, czyli parlamentarzyści.
W swoim expose Donald Tusk nazwał mariaż PO-PSL koalicją wielkiego przełomu. Wcześniej, w trakcie kampanii zapowiadał wielki skok cywilizacyjny kraju. Już na starcie zatem zdecydował, że będzie grał o dużą stawkę, a to z kolei wymaga podjęcia dużego ryzyka. Tymczasem przychodzi nam obserwować zupełnie inną postawę oznaczającą rezygnację z jakiejkolwiek odpowiedzialności, co w polityce może oznaczać jedno – wielką przegraną. W przypadku trwałego zaniechania dokonywanego przez Rząd RP, oznacza to klęskę nie tylko rządzących, a nas wszystkich - Polaków.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)