Czyszczenie prokuratury zaczęło się na dobre. Najnowszy "Wprost" donosi o kolejnej zsyłce do sądówki niepokornych prokuratorów. Tym razem padło na Marka Woźniaka, śledczego rozpracowującego między innymi tzw. "gang mokotowski" - jedną z najbardziej niebezpiecznych zorganizowanych grup przestępczych. Woźniak doprowadził również do utworzenia w Polsce delegatury amerykańskiej DEA - instytucji bodaj naskuteczniej walczącej z przestępczością związaną z narkotykami. Można więc śmiało powiedzieć, że prokuratura krakowska traci człowieka kompetentnego, z sukcesami w walce przeciwko najgroźniejszym krymianlistom, a mianowicie mafii.
Dlaczego Zbigniew Ćwiąkalski rezygnuje z tak zasłużonego śledczego? Tego nie wiemy na pewno, ale możemy się domyślać. Trudno posądzać ministra sprawiedliwości o obronę mafijnych interesów bez twardych dowodów. Znacznie łatwiej odwołanie Woźniaka powiązać z doprowadzeniem do postawienia zarzutów byłej posłance SLD Małgorzacie Ostrowskiej. Była ona oskarżana o wzięcie łapówki od członków tzw. mafii paliwowej. Zarzuty Ostrowskiej zostały postawione, ale dopiero po wygaśnięciu immunitetu, więc z końcem kadencji Sejmu, w czasie której przed wymiarem sprawiedliwości bronili jej solidarnie posłowie SLD i Platformy. Wszystko staje się jasne, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że stanowisko prokuratora krajowego zajmuje obecnie Millerowski wiceminister sprawiedliwości Marek Staszak.
Tenże Marek Staszak pełnił funkcję podsekretarza stanu w ministerstwie zarządzanym przez zaufaną Leszka Millera - Barbarę Piwnik. O tej ostatniej było bardzo głośno kilka dni temu, gdy zadecydowała o uchylenia tymczasowego aresztu członkom gangu 'obcinaczy palców'. Zbigniew Ćwiąkalski jest znany jako przeciwnik nadmiernego stosowania tymczasowego aresztu, ale chyba nawet on w tym przypadku miał prawo być zdziwiony. Na pewno zdziwione były rodziny ofiar bezwzględnego gangu porywaczy. Oczywiście ktoś mógłby spytać jaki związek ma z tą sprawą Ćwiąkalski, w końcu sądownictwo jako władza niezależna nie podlega bezpośrednio ministerstwu sprawiedliwości. Przypomnijmy jednak, że według obecnego prawa minister sprawiedliwości może tworzyć ogólną politykę karną rządu (sytuacja ulegnie zmianie gdy zostanie wprowadzony rozdział funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości). Tym samym gdy tekę ministra sprawiedliwości dzierżył Zbigniew Ziobro, wnioskowanie o stosowanie tymczasowego aresztu wobec oskarżonych o najcięższe przestępstwa, choćby członków grup zorganizowanych, stanowiło regułę.
To tylko kilka najgłośniejszych przypadków, kiedy walka z przestępczością ulega osłabieniu. Czasem dzieje się tak poprzez politykę kadrową realizowaną przez rząd Platformy Obywatelskiej, niekiedy z powodu ideologii wyznawanej przez obecnego Ministra Sprawiedliwości. Tylko czy nadal możemy nazywać tak Zbigniewa Ćwiąkalskiego, gdy na wolność wypuszczani są kolejni przestępcy, a zasłużeni śledczy segregują akta w prokuraturach?


Komentarze
Pokaż komentarze (16)