Rzetelny dziennikarz przytoczyłby liczbę wizyt biskupa Głodzia w Radiu Maryja, ilość publikacji w mediach związanych z ojcem Rydzykiem, czy choćby archiwalne wypowiedzi biskupa na temat katolickiej rozgłośni na cenzurowanym. Władze TVN zdecydowały jednak, że Polacy, tudzież ciemny lud, nie są w stanie połączyć faktów i wypowiedzi, zidentyfikować najprostszych związków przyczynowo-skutkowych.
Jako, że programy emitowane przez stację Jana Wejcherta i Mariusza Waltera pełnią rolę "biblia pauperum" naszych czasów, reportaż z ingresu arcybiskupa Głodzia musiał zostać zredagowany w jaknajmniej skomplikowany sposób, a przekaz winien być dokonany łopatologicznie.
"Arcybiskup Głódź mówił o tym, choć te słowa nie padły, że jest blisko związany z Radiem Maryja" - w ten sposób reporter TVN rozpoczął relację z ingresu abp. Głodzia, która została nam zaprezentowana w głównym wydaniu Faktów. Zadanie zostało wykonane. Jeszcze tylko kilka zbliżeń na dziki tłum w moherowych czapkach i reportaż gotowy. Być może należałoby pójść jeszcze dalej i puszczać same obrazki? Przecież nie od dziś wiadomo, że im mniej wymagający program, tym lepsza oglądalność.
Trudno, żeby Polacy dokonywali przemyślanego i rzetelnego wyboru, skoro taką manipulacją są karmieni na co dzień. Trudno, żeby obywatele wybierali świadomie, gdy na co dzień ich czujność jest skwapliwie usypiana.
Mimo, że dzień wcześniej pojawiła się wiadomość na miarę głównego newsa, została przez dziennikarzy TVN, a przynajmniej tych pracujących nad głównym wydaniem Faktów, kompletnie przeoczona. Mianowicie: Ćwiąkalski zgłasza projekt nowelizacji artykułu 148 Kodeksu Karnego, a dokładniej paragrafu 2, dotyczącego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Minister Sprawiedliwości dąży zatem do faktycznego złagodzenia kary dla wyjątkowo zwyrodniałych morderców. Dlaczego taka informacja nie znalazła się w głównym serwisie informacyjnym?
Być może dlatego, że znalazły się tam, dwie znacznie większej wagi wiadomości. Pierwsza - obszerny reportaż na temat nowej metody powiększania cycków (zdjęcia gołych piersi w prime-time to kąsek nie do pogardzenia). Druga o porównywalnej randze i znaczeniu, na temat świstaków, w tle jakiś helikopter, o co chodzi? Na tym etapie mój mózg przestał pracować, a dziennikarz tylko dodał, że to już koniec Faktów na dziś i pożegnał się z widzami.
Telewizje komercyjne bez wątpienia służą przede wszystkim do tego, żeby swoim widzom dostarczać rozrywkę. Zapotrzebowanie na cycki i świstaki zostało zaspokojone. Domniemywam, jednak, że w dojrzałej demokracji istnieje, albo w teorii przynajmniej powinno istnieć zapotrzebowanie na informację. Oczywiście możemy udawać, że takiego zapotrzebowania nie ma, ale w jakim celu przekreślać to, co mamy dziś? Rozumiem, że jest silny sentyment, ale czy naprawdę warto jest się cofać o te 20 lat?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)