Rzecznik Praw Obywatelskich to władza, której nie musimy się wstydzić. Śmiało można stwierdzić, że Janusz Kochanowski reprezentuje nas, obywateli Rzeczypospolitej, w sposób godny, chroni przed nieprzyzwoitymi, a czasem wręcz bezprawnymi zakusami władzy, wreszcie jest ostatnią instancją stojącą na straży praworządności.
Janusz Kochanowski to dokładne przeciwieństwo swojego poprzednika Andrzeja Zolla, nie tylko w sferze światopoglądowej, ale przede wszystkim jeśli chodzi o sposób sprawowania mandatu Rzecznika. Zoll przypomniał sobie o obowiązkach wynikających ze sprawowania urzędu RPO, dopiero wtedy, gdy władzę przejął PiS. Dlatego jego działaniom łatwo jest przypisać motywacje polityczne. Tymczasem, Kochanowski swój urząd piastował w sposób aktywny już od samego początku kadencji.
Mimo, że mocno kojarzony ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości (kandydował z rekomendacji tej partii do Parlamentu Europejskiego) nieraz jako Rzecznik Praw Obywatelskich, Kochanowski był w stanie występować przeciwko jej prominentnym politykom. Tak właśnie było, kiedy jako pierwszy skrytykował Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, za jego mocne słowa dotyczące skorumpowanego lekarza Mirosława G, czy też apelował o używanie instytucji aresztu tymczasowego z umiarem i jako środka ostatecznego.
Dzięki rozsądkowi i rzetelności udało mu się z urzędu, wydawałoby się o skromnych kompetencjach, stworzyć urząd skuteczny. W ramach dobrej współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwośći, choć w przeszłości nie brakowało sytuacji konfliktowych (z odmową pozwolenia na wizytację aresztów przez urzędników z biura RPO włącznie), współkształtował politykę karną państwa. Janusz Kochanowski jako pierwszy występował do Zyty Gilowskiej w obronie polskich emigrantów i przeciw podwójnemu opodatkowaniu. Stanowisko Rzecznika wypowiadającego się w naszym imieniu było brane pod uwagę w debacie publicznej przy każdej okazji, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię aborcji, przeciwdziałania korupcji, czy też problemu antysemityzmu.
Z nadzieją możemy patrzeć na zapowiedziane inicjatywy Kochanowskiego choćby takie, jak zaskarżenie ustawy o KRUS do Trybunału Konstytucyjnego. Choć politycy zgodnie twierdzą, że prawo to wymaga zmian, dopiero interwencja Rzecznika może zmienić sytuację nierównego traktowania obywateli przez państwo, co jest istotą obecnego systemu.
Jakiś czas temu Rzecznik złożył wniosek do TK zaskarżający niekonstytucyjną, jego zdaniem, podstawę prawną skandalicznego orzeczenia Sądu Najwyższego faktycznie sankcjonującego bezprawie PRL. Bezkarność sędziów, która w Polsce jest faktem, a także tematem tabu być może w końcu stanie się przedmiotem dyskusji publicznej. Być może inicjatywa Janusza Kochanowskiego zainicjuje proces oczyszczenia polskiego wymiaru sprawiedliwości z ludzi nieprawych i niepożądanych.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)