giz 3miasto giz 3miasto
422
BLOG

Państwo - dwie wizje Polski

giz 3miasto giz 3miasto Polityka Obserwuj notkę 34

 Od jakiegoś czasu, a już na pewno od światowego kryzysu finansowego, dociera do przedstawicieli naszych elit świadomość o wzroście potęgi Niemiec. Nikt z nich nie ma jednak odwagi, aby skojarzyć i przyznać, że ten wzrost odbywa się dzięki politykom niemieckim, którzy przedkładają interes swego kraju nad interes wspólnej Europy, a tym bardziej skrytykować ten fenomen. Wynika to z m.in. faktu, że takim właśnie priorytetom hołdował prezydent Lech Kaczyński i generalnie politycy z Prawa i Sprawiedliwości - Polska jest najważniejsza - co spotykało się z oburzeniem i ostrą krytyką naszych toksycznych elit. 
  Jednak te priorytety w wydaniu niemieckim czy generalnie zagranicznym - gdyż owo zjawisko się generalizuje - nie są bynajmniej postrzegane przez nasze lokalne "autorytety" jako podejście szowinistyczne, a tym bardziej antyeuropejskie, czy antyunijne. Wręcz przeciwnie, zaczyna być podziwiane, gdyż opiera się na skądinąd słusznym założeniu, że korzyści płynące dla Niemców, z silnego gospodarczo i politycznie państwa niemieckiego, będą w konsekwencji również korzystne dla całej Europy. W tym wypadku jest więc zgoda na  odwrócenie kolejności akcentów - najpierw wypada zająć się własnym krajem i egoistycznie zabiegać o zapewnienie prosperity dla jego mieszkańców, a dopiero w drugiej kolejności można pomyśleć o wspólnej Europie, tym chętniej, im lepiej wszystkim będzie się powodziło. Tak z grubsza kombinują inne narody i ich przywódcy, z wyjątkiem nas, Polaków, a przynajmniej naszej politycznej i opiniotwórczej elity i tzw. autorytetów.


rys. A. Krauze

Warto jednak przypomnieć naszym "autorytetom" i bezkrytycznym euroentuzjastom, że takie pojmowanie podmiotowości państwa jako wartości nadrzędnej tworzącej spójną wizję polityczną kraju, miał i próbował realizować nie kto inny jak ś.p. Lech Kaczyński oraz generalnie Prawo i Sprawiedliwość jako ugrupowanie polityczne. Jest to wielka, podniosła i dalekowzroczna wizja polityczna, tym bardziej korzystna dla nas Polaków, im bardziej pragniemy żyć w wolnej i niepodległej Polsce. Immanentną cechą tej wizji są takie wartości jak patriotyzm i tożsamość narodowa, oparte przede wszystkim na adekwatnej narracji historycznej, w tym również na uporządkowaniu naszego stosunku do przeszłości, czyli rozliczeniu okresu komunizmu, tych czasów gdy nasz kraj był wasalem, a całe społeczeństwo zniewoloną masą.

Ta wizja jest spójna i logiczna,  innymi słowy koherentna i zrozumiała dla społeczeństwa, jeśli oczywiście społeczeństwo będzie miało okazję ją poznać, zrozumieć i w konsekwencji zaakceptować. Wszak nie można mówić o niepodległości narodu w wypadku, gdy naród nie rozumie co to jest i na czym polega tożsamość narodowa. Z kolei nigdy nie będzie świadomej tożsamości narodowej bez znajomości historii i utożsamiania się z naszą przeszłością,. Na przykład bez odwołania się do takich wartości jak Bóg, Honor i Ojczyzna, które od wieków przyświecały kolejnym pokoleniom Polek i Polaków.
  Rozumieli to doskonale, tragicznie zmarli prezydenci Rzeczpospolitej Lech Kaczyński i Ryszard Kaczorowski. Rozumieli i nadal rozumieją to ludzie z ich otoczenia, a tak się składa, że są oni w większym czy mniejszym stopniu związani z ugrupowaniem politycznym Prawo i Sprawiedliwość. To jest pierwsza wizja - nazwijmy ją propaństwowa.

Natomiast przeciwnicy polityczni prezydenta oraz PiSu stawiali i nadal stawiają sobie za główny cel działania - czy to z powodu zaściankowego zakompleksienia, czy z głupoty - bądź czystej prywaty - bezwarunkowe podporządkowanie Polski dyrektywom UE i interesom obcego kapitału czyli kasy. Liczą oni,  że przy okazji będą mogli ubić na boku własny interes. Jako argument dla takiego zgubnego postępowania ma służyć powtarzane słowo-zaklęcie liberalizm. Liberalizm oczywiście w tym naszym rodzimym wydaniu, takim nadwiślańskim.

Stosowana u nas w praktyce definicja liberalizmu jest oczywiście definicją tragicznie uproszczoną, będąc siłą rzeczy karykaturą liberalizmu zachodniego.  Teoria liberalizmu ekonomicznego powstała w krajach i dla krajów wysoko rozwiniętych, co w oczywisty sposób stanowi jej podstawową niekompatybilność w zastosowaniu do gospodarki państwa postkomunistycznego jakim była Polska na początku lat 90-tych i jest niestety nadal.
  Poza chaotycznym wprowadzaniem zasad liberalizmu wzorowanych na krajach wysokorozwiniętych nie stworzono bowiem odrębnego koherentnego systemu reform ekonomicznych sterujących tą całą brzemienną w skutki transformacją, który byłby adekwatny do realiów socjalno-ekonomicznych państwa z byłego bloku sowieckiego. W efekcie niestety więcej zburzono - gdyż burzyć nie jest trudno - niż wybudowano. Doskonałą tego ilustracją może być od lat postępujący gospodarczy upadek województwa pomorskiego, którego konsekwencje są oczywiście daleko idące i wykraczają poza dziedzinę gospodarki i ekonomii regionu. 

Oprócz sfery gospodarczej konsekwentnie propagowany liberalizm również wprowadził zmiany w zbiorowej świadomości społeczeństwa. Posłuch zdobyły poglądy podważające podstawową rolę państwa, które to zaczęto przedstawiać jako przeszkodę na drodze swobodnego rozwoju liberalizmu we wszystkich postaciach. W tym sensie możemy tu mówić o propagowaniu antypaństwowej wizji politycznej, w której pojęcia takie jak tożsamość narodowa, czy narodowy interes są postrzegane jako archaizmy, z którymi należy walczyć; a już mówienie o patriotyzmie staje się oczywiście potwornym obciachem itd. W nowej rzeczywistości zaczęło się liczyć to co prywatne czyli moje, a nie wspólne.

Tak oto uformowała się i zaczęła dominować propagowana wizja "antypaństwowa", która w ostatnich latach była w sposób agresywny przeciwstawiana innej, tradycyjne, cudem ocalałej wizji "propaństwowej" reprezentowanej w znacznej mierze przede wszystkim przez ś.p. Lecha Kaczyńskiego i ugrupowanie polityczne z którego się wywodził.

Oczywiście są to dwie diametralnie różne wizje polityczne, które pozostają nadal w konflikcie, wizja propaństwowa kontra wizja antypaństwowa. Starcie tych dwóch wizji nadal dzieli polską scenę polityczną. Z tego zderzenia wizji, z jednej strony państwo polskie jako wartość nadrzędna, a z drugiej strony negacja roli państwa jako dobra nadrzędnego, czyli prywata z przyklejoną maską liberalizmu, wynika właśnie to całe nasze polskie nieporozumienie. Stąd się też bierze nasze wewnętrzne rozdarcie i podział Polaków. Niestety trzeba przyznać ze smutkiem, że znowu daliśmy się podzielić.

Teraz po tragedii narodowej i tygodniowej żałobie, której mam nadzieję towarzyszyła wszystkim myślącym obywatelom głęboka zaduma, mamy kolejną okazję połączyć się pod wspólnym systemem wartości, pod wspólną wizją Polski.

Na pohybel toksycznym elitom!

a p p e n d i x

Po napisaniu tej notki trafiłem na obszerne fragmenty wystąpień ś.p. Lecha Kaczyńskiego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w których mówi  on o roli państwa we współczesnym świecie. Osobna notka na ten temat nikogo nie zainteresowała, więc tutaj postanowiłem dołaczyć tę wypowiedź, oto ona:

  (…) Powstaje pytanie, czy istotnie państwo czym słabsze, tym lepsze, czym go mniej, tym lepiej dla obywateli? Otóż ja chciałbym postawić tezę generalną, że tak nie jest. Dlaczego?

Po pierwsze ze względów o charakterze związanym z zapewnieniem elementarnych wartości dla obywatela. Jakie to są wartości: bezpieczeństwo, w tym przede wszystkim bezpieczeństwo osobiste.

Po drugie, dlatego, że jak wykazał czas, państwo jest jednak w miarę najbardziej sprawnym organizatorem solidarności społecznej. (…)

Po trzecie, także dlatego, że okres w którym żyjemy, wbrew temu co niektórzy mówili, bynajmniej nie jest okresem postpolitycznym. Na świecie w dalszym ciągu trwa gra, i to gra na wielką skalę, między poszczególnymi krajami reprezentowanymi przez ich państwa o wpływy, o znaczenie, o dostęp do określonych dóbr. Stosunki międzynarodowe, zacytuję tutaj Bronisława Geremka, w dalszym ciągu mają charakter konkurencyjny, także wewnątrz Unii Europejskiej. Kto – dalej cytując tego nieżyjącego już polityka i uczonego – tego nie rozumie, ten nie rozumie w ogóle dzisiejszej rzeczywistości. A więc także i nasz kraj potrzebuje państwa jako organizacji, która jest w stanie występować jako sprawny, aktywny podmiot w sferze międzynarodowej. I w końcu jest rzecz najbardziej kontrowersyjna, a mianowicie rola inna niż czysto regulacyjna państwa w gospodarce.

(…) Wolny rynek w ogóle może funkcjonować tylko i wyłącznie wtedy, kiedy działa w ramach określonych reguł prawnych. W przeciwnym razie zmienia się w chaos, olbrzymią rolę zaczyna odgrywać przemoc. (…)

Czy to, o czym mówię to jest koncepcja państwa nowoczesnego?

Tak. Tak, to jest koncepcja państwa nowoczesnego, ale po wielu latach doświadczeń, triumfującego począwszy od lat osiemdziesiątych, liberalizmu. Bo jeżeli ktoś uważa, że jest nowoczesny, ponieważ reprezentuje koncepcję sprzed dwudziestu lat, usiłuje wdrażać często w sposób modelowy, a czyste modele rzadko kiedy się sprawdzają w praktyce, to jego nowoczesność jest nowoczesnością pozorną.
Ta nowoczesność owszem, w cudzysłowie, może służyć określonym interesom. Są być może grupy społeczne, którym państwo jest niepotrzebne, jest przeszkodą dlatego, żeby w sposób niekontrolowany się bogacić. (…) Dla przytłaczającej większości Polaków państwo jest wartością, które dodatkowo ma jeszcze jedną zaletę. Jedną zaletą, o której się mówi bardzo rzadko, a mianowicie chociaż kontrola obywateli nad państwem jest dalece niedoskonała, to jednak jest. Jest powtarzalny akt elekcji, z którego wyłania się władzę, czyli tych, którzy mają prawo do decydowania. Otóż w innych strukturach, gdzie decyduje własność, ten mechanizm nie występuje. I to jest różnica dość zasadnicza. (…)

Państwo jest instytucją potrzebną. Państwo jest wyzwaniem, bo przeszło ciężki okres. Ciężki także w sensie debaty na jego temat, głoszonych poglądów. I państwo nowoczesne to nie jest państwo, którego podstawową cechą jest bezsilność, jak niektórzy usiłują sądzić. (…)

To wszystko stawia nas przed istotnie nowym wyzwaniem i przed koniecznością zbudowania ideologii nowoczesnego państwa. Taką ideologię usiłowano tworzyć w okresie międzywojennym, ale w innej płaszczyźnie. Wtedy padało pytanie: państwo czy naród? Dzisiaj nie stoimy na szczęście przed tego rodzaju problemem. (…) Jest inne przeciwstawienie.
Państwo jako demokratyczna instytucja kontrolowana przez obywateli, która realizuje pewną grupę celów lub państwo, którego podstawową zaletą jest słabość i bezsilność. Ale ta bezsilność zawsze w innym stopniu dotyka najsilniejszych grup społecznych, a w innym słabszych. Państwo nasze co chwilę dzisiaj demonstruje całkowitą bezsilność wobec tych, których miejsce w hierarchii społecznej jest bardzo wysokie i którzy nie przeciwstawiają się podstawowym trendom: poprawnemu myśleniu. I co chwila okazuje się, nawet nadmiernie silne wobec tych, którzy sami są słabi. (…)

Wypowiedź Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego,
Warszawa, 3 marca 2010 roku
 

 dziękuję za uwagę

giz 3miasto
O mnie giz 3miasto

dostrzegam bzdury, bzdurki i bzdureczki ... zapraszam na: twitter.com/GregZabrisky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka