Oglądałem dzisiejszy program Tomasza Lisa. Pan redaktor gościł w studio Pana posła Brudzińskiego i Pana posła Karpiniuka. Ci jegomoście toczyli spór w sprawie powołania komisji specjalnej w związku z aferą hazardową. O tej zaistniałej sytuacji powiedziano już dużo i na temat. Ja w tej audycji zwróciłem uwagę na sposób zachowania i mówienia uczestników. Zakładam, że każdy program telewizyjny i radiowy, w którym uczestniczą dwie strony o różnych poglądach, ma charakter dyskusji. Pamiętam, jak w szkole podstawowej w klasie polonistycznej była wywieszona tablica z „dziesięcioma punktami decydującymi o poprawności dyskusji”. Jedną z uwag zawartych w tym „kodeksie” było zdanie: Nie przeszkadzaj , gdy jedna osoba mówi. Mając na uwadze dzisiejsze wystąpienie Panów posłów zauważam, iż w polskiej polityce dyskusja polega na tym, że:
- Na pytanie prowadzącego trzeba odpowiedzieć wymijająco.
- Gdyby prowadzący drążył i ponaglał by odpowiedzieć, trzeba ułożyć zdanie w którym zawarta jest cząstka tego co on chce a potem zmienić temat.
- Nie ma nic dziwnego że „wejdę w pół słowa” mojemu rozmówcy.
- Jeśli mój rozmówca jest z opozycji/koalicji to muszę w każdym zdaniu wytykać błędy tejże partii.
- Język ulicy byłby mile widziany.
- Ograniczam do minimum używanie przekleństw.
- Nie pozwalam skończyć zdania drugiej osobie.
I wiele innych przykładów. Dlaczego tak jest? Czy tak powinna wyglądać nasza poselska kultura polityczna? Chyba nie.
Pozdrawiam Gładki.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)