Zdecydowałem się napisać ten tekst po kolejnym artykule, który przeczytałem w ostatnich dniach. Utwierdził on mnie w przekonaniu, że to co się dzieje w Europie prowadzi do jej samozagłady.
Po raz pierwszy sprawa Islamu w Europie została mi przybliżona na zajęciach Społeczeństwa i kultury Europy. Wykładowca polecił nam przeczytanie książki Oraniny Fallaci – Siła rozumu. W tejże książce autorka porusza kwestię wyrafinowanej ekspansji Islamu w Europie. To nie czasy średniowiecza gdzie religię na dane tereny zaszczepiano mieczem i ogniem, to najprostszy sposób walki poprzez samozagładę. Wyznawców Islamie jest coraz więcej, tworzą swoje świątynie, żądają respektowania swoich praw. Ujemny przyrost naturalny dotyczy chrześcijan a nie wyznawców Allacha.
Polemikę z tym zagadnieniem podejmuje również Samuel Huntington w Zderzeniu Cywilizacji. Nawet w ciekawej biografii Mariusza Maxa Kolonko to zagadnienie ma swój osobny rozdział.
O współczesnym islamie w Europie też dużo dowiedziałem się stąd: muzlumanie.com
Na tym portalu jest m.in. ten tekst
„Islam w Europie dzisiaj
W tych krajach, gdzie mieszkają muzułmanie-autochtoni, jak Bułgaria, Rumunia czy Grecja, istnieje tradycja oficjalnego uznania islamu jako religii przez państwo i choć prawny status islamu przyjmuje różne formy, zasadniczo wyznawcy tej religii cieszą się tymi samymi lub zbliżonymi przywilejami, co inne wyznania (np. nauka religii w szkołach państwowych). Pomijając przypadek Albańczyków z Kosowa, wykazujących tendencje separatystyczne (z punktu widzenia państwa, w którym mieszkają), oraz przypadek walczącej o wolność Czeczenii, w większości są oni obywatelami wrośniętymi w lokalne społeczeństwa europejskich państw, mającymi tylko inne wyznanie.
Nowi muzułmanie na tych terenach, imigranci z ostatnich kilku dekad, przeważnie przybysze z krajów arabskich lub Turcji, nierzadko wchodzą w konflikt z lokalnymi wyznawcami islamu. Zarzucają im często nieortodoksyjność. Zdarza się także, że miejscowi muzułmanie, znajdując się w trudnej sytuacji politycznej (jak Bośniacy i Czeczeni) bądź ekonomicznej, pozostawieni sami sobie, ulegają propagandzie fundamentalistycznej przychodzącej z zewnątrz i uzależniają się od funduszy, oferowanych przez głoszących tę propagandę.
W wyniku napływu imigrantów z krajów muzułmańskich w państwach europejskich (licząc wraz z europejską częścią Rosji) żyje obecnie ok. 40 mln wyznawców islamu – w tym 15 mln muzułmanów napływowych i 25 mln autochtonów. W samej Europie (bez Rosji) stanowią oni średnio 3,3 proc. ogółu populacji, przy czym w niektórych państwach jest to udział wyższy – we Francji 7 proc., w Niemczech 4 proc., w Austrii 4,2 proc., w Bułgarii 12 proc., bądź niższy – w Wielkiej Brytanii 2,7 proc., we Włoszech 1,2 proc., w Hiszpanii ok. 1 proc.
Mimo że w większości przypadków muzułmanie stanowią stosunkowo niewielki odsetek ludności, to zdają się być bardziej widoczni niż wskazywałyby statystyki. Wynika to z faktu, że jak wszyscy imigranci skupiają się w metropoliach, gdzie łatwiej o pracę, a tam z kolei głównie w biedniejszych dzielnicach, gdzie czynsz jest zdecydowanie niższy.
Nieznaczną liczbowo grupę wśród muzułmanów stanowią konwertyci pochodzenia europejskiego, lecz oni z kolei są widoczni z tego powodu, iż jako znający miejscowy język i uwarunkowania prawno-społeczne stają się rzecznikami (chcianymi lub nie) wielokrotnie liczniejszych przybyszów.
W wielu państwach Europy, szczególnie zachodniej, pojawiły się więc w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat znaczące liczbowo społeczności wyznawców islamu, z dziećmi będącymi drugim lub trzecim pokoleniem urodzonym w Europie, które czują się tu u siebie i nie pamiętają życia w ojczyźnie rodziców czy dziadków. Narodziła się w związku z tym potrzeba uregulowania statusu tych imigrantów jako wyznawców islamu w obrębie w większości chrześcijańskich społeczeństw oraz spraw związanych z prowadzeniem nauczania religii w szkołach publicznych, odprawiania modłów, zachowywania świąt i obyczajów, budowy meczetów, organizowania sal modlitwy.
W działaniach na rzecz organizacji życia religijnego muzułmanie napotykają jednak różne przeszkody: nie zawsze mają obywatelstwo kraju, w którym mieszkają bądź w którym się urodzili. Sytuacja taka ma miejsce w Niemczech, gdzie obywatelstwo tego kraju posiada niewiele ponad 20 proc. muzułmanów. Islam jest religią oficjalnie uznaną tylko w niektórych państwach europejskich: w Austrii, Belgii czy Finlandii. Brak oficjalnego uznania muzułmanów za wspólnotę religijną pociąga za sobą różnorakie kłopoty: brak ogólnych regulacji dotyczących nauczania religii w szkole, zwalniania z pracy lub szkoły w czasie świąt religijnych, noszenia tradycyjnego ubioru w miejscach publicznych (tzw. problem chust), zezwoleń na ubój rytualny1, na pogrzeb zgodny z obyczajami muzułmanów2, na budowę meczetów i emisję wezwania na modlitwę (azan). Z drugiej strony nie ma mechanizmów kontroli państwowej na przykład nad kazaniami imamów w meczetach, a zdarzają się wśród nich (jak wszędzie) nielubiący Zachodu radykałowie.
W niektórych przypadkach brak oficjalnego uznania jest także wynikiem wielkiego zróżnicowania muzułmanów w danym państwie – nie istnieje zaś w islamie instytucjonalne zwierzchnictwo duchowe, o strukturze podobnej do Kościołów chrześcijańskich. Podziały religijne i etniczne znajdują odbicie w różnorodności organizacji muzułmańskich na terenie poszczególnych krajów, a także w tendencji do powstawania etnicznych wspólnot meczetowych. W tej sytuacji trudno o wyłonienie jednego gremium reprezentującego wszystkich muzułmanów na terenie danego kraju, a jest to warunek stawiany przez władze wielu państw jako punkt wyjścia do uzyskania przez islam statusu religii oficjalnie uznanej.
Dochodzi do tego kwestia bezpieczeństwa o wymiarze ponadlokalnym. Zdecydowana większość muzułmanów nastawiona jest pokojowo, zainteresowana poprawą poziomu własnego życia i edukacją dzieci. Wśród społeczności muzułmańskich działają jednak przedstawiciele ruchów, które można zakwalifikować jako fundamentalistyczne czy nawet terrorystyczne. Do czasu wydarzeń z 11 września 2001 r. europejskie służby bezpieczeństwa nie interesowały się tym zbytnio, ostatnio jednak wzmożono kontrolę nad pewnymi ugrupowaniami czy osobami. Przykładem może być Metin Kaplan, „kalif z Kolonii”, którego wydalono z RFN do Turcji, a niemiecki Urząd ds. Ochrony Konstytucji zakazał w 2001 r. działalności kierowanej przez niego, liczącej ok. 800 członków, organizacji zwanej Kalifatstaat. Specjaliści szacują jednak fundamentalistycznie nastawionych wyznawców islamu w Europie na nie więcej niż 1–2 proc. wszystkich muzułmanów, w zależności od kraju.
Islam europejski czy islam w Europie
Muzułmanie napływowi, stanowiący obecnie większość osób tego wyznania w Europie Zachodniej, najczęściej realizują dwie drogi egzystencji w społecznościach europejskich: całkowitą integrację i przesunięcie spraw religijnych w sferę życia prywatnego albo zachowanie całej tożsamości i odmienności muzułmańskiej, w większości nacechowanej etnicznie, przy jednoczesnym skazaniu się przez to na wyobcowanie z lokalnego społeczeństwa. Nie należy także zapominać o istnieniu – bardzo wprawdzie nielicznej – grupy muzułmanów nastawionych na prowadzenie działalności misyjnej na terenie Europy.
Tarik Ramadan, europejski muzułmanin, reformator islamu i znawca zagadnień związanych z obecnością islamu w Europie, proponuje trzecią opcję: integrację przy jednoczesnym pozostaniu muzułmaninem zgodnie z zasadami swojej religii. Wartości czerpane ze źródeł islamu, z Koranu i sunny, jego zdaniem, nie kłócą się wcale z wartościami europejskimi, zagwarantowanymi w konstytucjach, takimi jak wolność, równość, demokracja itp. Ramadanowi chodzi o to, że można być lojalnym obywatelem państwa europejskiego bez utraty religijnej, duchowej i moralnej tożsamości. Ważne jest bowiem to, by muzułmanie nie skupiali się wyłącznie na podkreślaniu własnej odrębności, lecz także, by włączali się w życie społeczne kraju, w którym żyją. Na tym właśnie polega istota propagowanego przezeń islamu europejskiego.”
Nie wątpliwie ta sytuacja wymaga rozważnego i dobrego rozwiązania.
G.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)