Gładki Gładki
66
BLOG

The Reds - historia pewnej znajomości.

Gładki Gładki Rozmaitości Obserwuj notkę 12

 

Drogi czytelniku!

 

Pragnę Ci opowiedzieć moją historię związaną z pewnym klubem piłkarskim. Opowieść ta będzie szczera, pisana prosto od serca. Jeśli chcesz Drogi Czytelniku to zaparz sobie herbatę bądź kawę, w zależności co preferujesz. Na stopy załóż ciepłe kapcie, gdyż listopad nigdy Cię nie rozpieszczał temperaturami powyżej kilku stopni Celsjusza. Gdy uporasz się z gwiżdżącym czajnikiem, wygrzebiesz buty spod szafy siądź Drogi Czytelniku wygodnie przed ekranem monitora i daj się ponieść mojej opowieści do miasta gdzie ciągle pada deszcz, gdzie muzyka pop jest nieśmiertelna i gdzie obok koloru niebieskiego króluje barwa czerwieni…

 

Pragnąc dobrze wprowadzić Cię mój Drogi Czytelniku w tą historię przybliżę Ci kilka ciekawostek związanych z miejscem do którego właśnie przybyliśmy. Dotarliśmy tutaj drogą powietrzną. Przenikliwe zimno dało nam troszkę w kość. Staliśmy dobre 15 minut oczekując na autobus linii nr. 500 przy głównym wejściu na lotnisko im. Johna Lennona. Po dotarciu do centrum zwiedzaliśmy między innymi The Beatles Story, The Cavern Club i Met Quarter. Cel naszej podróży był jednak inny. Wsiedliśmy więc na dworcu przy Paradise Street do autobusu oznaczonego numerem 26. W czasie naszej podróży na ulicę Anfield pokrótce przybliżyłem dzieje drużyny „The Reds”.:

 

Liverpool Football Club – klub piłkarski założony 15 marca 1892 roku w portowym mieście Liverpool w północno-zachodniej Anglii obecnie grający w Premiership. Jeden z najbardziej utytułowanych angielskich klubów piłkarskich. Członek i założyciel grupy G-14, zrzeszającej najsilniejsze i najbogatsze kluby Starego Kontynentu, reprezentujący ich wspólne interesy przed federacjami piłkarskimi FIFA oraz UEFA.

 

W 1891 roku prezydent klubu piłkarskiego Everton, John Houlding, rozstaje się z zarządem swojego klubu w wyniku konfliktu o najem terenów przy ulicy Anfield Road. Właściciele Evertonu nie pogodzili się z tą stratą i przenieśli się na oddalony o około jedną milę od Anfield drugi stadion – Goodison Park. Nie przeniósł się jednak cały zespół. W Evertonie doszło do rozłamu i na stadionie postanowiło zostać trzech piłkarzy. Mając stadion i zalążek składu John Houlding stworzył własną drużynę. 15 marca 1892 roku powstał Liverpool Football Club. Początkowo, uważając się niejako za spadkobiercę Evertonu nowy klub przyjął nazwę Everton Athletic, jednak Football Association odmówiło zarejestrowania tak nazwanego klubu. Wówczas zmieniono nazwę na Liverpool F.C.

W 1959 klub objął Bill Shankly, uważany za najlepszego trenera w historii Liverpoolu, a przez wielu za najlepszego w historii wyspiarskiej piłki. Już pierwszy rok jego pracy oznaczał rewolucję – zwolnienie niemal całego dotychczasowego składu i budowę nowego. Do historii piłki nożnej przeszły dwa słynne jego powiedzenia:

· Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz.

· Smucą mnie ludzie, mówiący że piłka to sprawa życia i śmierci. To coś o wiele ważniejszego.

Do dzisiaj bramę główną prowadzącą na stadion nazywa się „Wrotami Shankley’a”. Kolejnym menadżerem Liverpoolu został dotychczasowy asystent Billa Shankly'ego, Bob Paisley. Prowadził klub przez dziewięć sezonów i jak się okazało dorównał swojemu wielkiemu poprzednikowi. Kontynuował jego pracę i pod jego wodzą Liverpool zdobył w sumie 21 trofeów, w tym trzy razy Puchar Europy, raz Puchar UEFA, sześć razy mistrzostwo Anglii i trzy razy Puchar Ligi Angielskiej.

Jeden z najczarniejszych dni w historii klubu to Tragedia na Heysel.

W 1985 roku The Reds dotarli do swojego piątego finału Pucharu Mistrzów. Miał on zostać rozegrany na Stadionie Heysel w Brukseli. Przeciwnikiem wyspiarzy był Juventus. Jednak przed rozpoczęciem meczu doszło do tragedii spowodowanej przez angielskich chuliganów, którzy doprowadzili do zawalenia się muru oddzielającego ich sektory od sektorów włoskich kibiców. Zginęło wówczas trzydziestu dziewięciu kibiców Starej Damy. Mimo to finał został rozegrany. Jedyną bramkę strzelił z rzutu karnego Michel Platini.

Następne lata nie przynosiły dużych sukcesów. Ostatnie mistrzostwo kraju Liverpool zdobył w 1990 roku. Potrzeba zmian doprowadziła do zatrudnienia byłego trenera reprezentacji Francji, Gérarda Houllier. Sezon 2000/2001 był najlepszym od wielu lat. Liverpool zdobył Puchar UEFA, Anglii oraz Ligi Angielskiej. W kolejnym sezonie przyszło wicemistrzostwo kraju. Do drużyny wprowadzili się znakomicie kolejni wychowankowie – Michael Owen, Steven Gerrard i Jamie Carragher.

Wtedy to zaczęła się moja znajomość z tym klubem.

Dotarliśmy w tym momencie na Anfild więc dokładny opis znajomości obiecałem Ci podać jak wrócimy do domu. Teraz ważniejszy był dla nas mecz. Usiedliśmy na trybunie „The Kop” wśród kilku tysięcy fanatycznych kibiców. Odśpiewaliśmy wspólnie refren jednej z piosenek musicalu „Karuzela”. Słowa „You’ll never walk alone” brzmiące z ust 45 tysięcy ludzi prowadziły do dziwnego uczucia „mrowienia” na plecach. Nie wiem czy wiesz, ale stadion Liverpoolu jest niekwestionowanym liderem obiektów sportowych, który ma najgłośniejszych kibiców na świecie.

Spotkanie skończyło się wynikiem 2-0 dla gospodarzy. Tą samą drogą wróciliśmy na lotnisko i w samolocie dokończyłem opowieść o mojej znajomości z tym klubem.

To było lato 2001 roku. W kraju panowała ogólnonarodowa euforia po awansie reprezentacji Polski na MŚ 2002. Podstawowym bramkarzem tej drużyny był Jerzy Dudek. Dla mnie niekwestionowany idol zawodnika strzegącego swojej bramki (sam grywałem na tej pozycji to było zrozumiałe.). Końcem sierpnia w mediach istna sensacja! Drużyna z Anglii – FC Liverpool pozyskała z Feyenordu Rotterdam piłkarza Dudka. Pragnąc więcej dowiedzieć się o tej mimo wszystko dla mnie nie znanej ekipie zacząłem gromadzić materiały o klubie z Anfield. Najcenniejszym zbiorem w mojej kolekcji była przesyłka z samego klubu. Dowiedziałem się z pisma „Piłka Nożna” o możliwościach napisania listu w języku angielskim do klubów z prośbą o wysyłkę darmowych pamiątek. Tak też zrobiłem i ku mojemu zaskoczeniu w pewien październikowy ranek dostałem dużą szarą kopertę z Liverpoolu. W środku znajdował się folder o przygotowaniach klubu do sezonu 2002/2003 i ogromny plakat z całą drużyną i opisem każdego zawodnika z osobna. Wtedy to po raz pierwszy usłyszałem/przeczytałem o niejakim Panie Benhakkerze. Opis zawodnika … Dudka zawierał zdanie: „Legendarny Dutch coach Leo Benhakker rated Dudek as the best goalkeeper I’ve seen In 30 years”. Wtedy tylko zaciekawiłem się kim jest ów legendarny Holenderski szkoleniowiec. Czas pokazał mi tą postać mimo wszystko w pozytywnym świetle.

Od momentu dostania przesyłki pilnie zacząłem śledzić wyniki tej drużyny. Rywalizacja Dudka z Kirklandem, odejście Owena do Realu, czy choroba serca Houlliera dawały powody do smutku, a wejście do drużyny Gerrarda i Carraghera czy bramki Heskeya napawały optymizmem. W 2004 roku drużynę po francuzie przejął hiszpański trener, autor sukcesów Valencii – Rafael Benitez. Pierwszy sezon jego pracy to powrót klubu do największych sukcesów czyli wygranie Ligi Mistrzów po najwspanialszym finale w historii. Doprowadzenie do wyniku 3-3 z włoską drużyną należy do zadań z kategorii impossible. Gerrard i spółka dokonali tego w niecałe 10 minut. Potem były karne i słynny „Dudek dance”.

Do zespołu w następnym sezonie dołączył kolejny zaciąg piłkarski z Hiszpanii. Między innymi nowy bramkarz Jose Manuel „Pele” Reina. Czas Dudka w klubie nieuchronnie dobiegał końca. Drużyna pod wodzą Beniteza w 2007 roku doszła do finału LM gdzie jednak rządni zemsty Milaniści za sprawą „Pippo” Inzaghiego okazali się lepsi. Kolejne sezony to nieudane próby odzyskania po kilkunastu latach Mistrzostwa Anglii i w miarę udane występy w LM.

Obecnie Liverpool zajmuje 7 miejsce w tabeli. Ma bardzo małe szanse na wyjście z grupy w Lidze Mistrzów. Praca Beniteza prawdopodobnie po tym sezonie w Liverpoolu dobiegnie końca. Posadę trenera może tylko uratować zdobycie trofeum Ligi Europejskie lub Mistrzostwo kraju. Będzie jednak niesłychanie ciężko. Zespół został osłabiony poprzez stratę Xabiego Alonso. Hiszpan był do tej pory przedłużeniem myśli szkoleniowca na boisku. Taktyka Rafy nie ma za bardzo swojego przedstawiciela. Torres jest stłamszony przez nawał pracy w defensywie, ciągłe rotacje w składzie nie gwarantują stabilizacji. Nowi zawodnicy albo są źle dobrani do stylu gry zespołu albo są po prostu słabsi od piłkarzy grających w konkurencyjnych drużynach. Kolejne pomysły Beniteza nie niosą ze sobą nic dobrego. Jedynym ratunkiem dla klubu i trenera jest zmiana miejsca pracy Rafy. Podobno w Realu bardzo by chcieli widzieć Hiszpana w roli pierwszego szkoleniowca. Tylko kto wtedy będzie w stanie przywrócić Liverpool do zdobywania kolejnych trofeów?

 

Moja „znajomość” z klubem miała swój kres po przegranym finale LM 2007. Nie mogłem znieść tej niemocy. Swoją „sympatię” w Anglii przeniosłem do największego rywala „The Reds” – MU. Jednak mimo wszystko to zauroczenie Liverpoolem mogę określić jako niezobowiązująca przelotna wakacyjna miłość. Dlatego bardzo przykro mi będzie gdy Liverpool odpadnie z LM. Zawsze to ten zmysł Beniteza na przygotowaniu taktycznym drużyny do gry z wielkim rywalem, (którego swoją grą Liverpoolczycy potrafią stłamsić i doprowadzić do szewskiej pasji) był pewnym buforem bezpieczeństwa na Chelsea, Real, Milan, Inter, Bayern Monachium, czyli drużynom którym w LM po prostu nie kibicuję…

 

Tak to mój Drogi Czytelniku dobrnęliśmy do końca tej opowieści. Mam nadzieję, że chociaż w pewnym stopniu Cię ona urzekła, zainteresowała, zbulwersowała, zaskoczyła.

                                                                                                         Pozostań w zdrowiu!

 

 

 

G.

Gładki
O mnie Gładki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości