Na boisku24 ostatnim czasem można było natrafić na notki wspominkowe. Notabene bardzo ciekawe i intrygujące. Ja również w tym tekście poniekąd przytoczę zdarzenia retrospekcyjne, oczywiście używając słów a nie dziwacznych pojazdów rodem z „Back to Future” II lub III.
Porządkowałem ostatnio swój pokój. Tak wiem, że robię to zbyt rzadko, ale cóż czasu na loterii nie wygrasz. W szufladzie meblościanki znalazłem kilka starych kaset magnetofonowych. Dla nie będących w temacie: Kaseta magnetofonowa to takie plastikowe, kompaktowe opakowanie na szpulkę z taśmą muzyczną. Ową kasetę włożyłem do swojego Philipsa (kupionego jeszcze w latach 90 za pieniążki komunijne :)). Przesłuchując znajdujące się na niej piosenki, przypomniały mi się stare czasy…
Było się małym, głupim urwisem… Mały już nie jestem, ale czy głupota mnie opuściła to gwarancji bankowych nie daję. Nagrywało się wtedy (najpierw na magnetofonie Siemens kupionego przez ojca w PEWEX –ie za dolary ) piosenki nadawane w bieżącym momencie w stacji radiowej. Z czasem po dokładniejszej „penetracji” gospodarstw domowych przez komputery stacjonarne nagrywało się u kuzyna na kasetę piosenki które chwilę wcześniej ów kuzyn wypalił na płytce CD. Kuzyn to wtedy był gość! Miał i kompa i radio na płyty. Kurcze szał! Gdy wszedłem w posiadanie własnego sprzętu grającego, wspomnianego wyżej Philipsa dwu – kasetowego to były pierwsze próby montażu rodem z Hollywood. Brało się w łapę czystą kasetę i z innych „przegrywało” się piosenki na tą wyjściową by złożyć sobie składankę „The Best evry MC”. Tak wiem to pewna forma piractwa, ale któż tak nie robił??? Nawet tato na swoim srebrnym wspomnianym Siemensie eksperymentował z takimi rzeczami. Do najlepszych akcji po dziś dzień zalicza nagrywanie (sposobem trudniejszym bo z jednego magnetofonu na drugi oddalony od siebie o około 10 cm) piosenki Limahla – Neverending Story i w czasie refrenu przejazd obok magnetofonu motocyklem marki MZ wyprodukowanym w 1982 roku w DDR z oszałamiającą prędkością 80 km/h.
Tak sobie słuchałem tej kasety i trafiłem na pewną piosenkę. Tekst ten zamieszczam na boisku tylko ze względu, że o futbolu jest ta „przyśpiewka”. Aha, by od razu sprostować. Dobrych kilka lat temu moje gusta muzyczne były otwarte na wszystkie rodzaje muzyki. Z upływem czasu odkryłem rock, któremu jestem wierny do dziś…
Piosenka o prostym tekście coś dla fanów kopanej, tej z nie tak odległych czasów, gdy mistrzem Hiszpanii było Deportivo La Corunia, atak Barcelony tworzyli Rivaldo i Kluivert a zawodnik FC Porto – Mario Jardel był perspektywicznym talentem :P…
Dzięki Ci technologio że masz w swoich zasobach piosenkę którą Gładki odnalazł w osiadających kurzem zasobach…


Komentarze
Pokaż komentarze (1)