Po wczorajszym meczu finałowym Klubowych Mistrzostw Świata w piłce nożnej, dopadła mnie pewna refleksja. Pogłębiło ją komentowanie spotkania przez Tomasza Wołka, gra drużyny Estudiantes, czy decydująca o losach trofeum bramka Leo Messiego. Związana ta refleksja jest w pełni z reprezentacją Argentyny. Pisałem swego czasu o moich „zażyłościach” związanych z klubem FC Liverpool, dlatego też w tym miejscu chciałbym przekazać kilka zdań na temat „Albicelestes”…

Przydomek ten oznacza w języku hiszpańskim „kraj srebra” co jest następstwem średniowiecznej legendy:
„Pochodzenie nazwy Argentyna jest związane z legendą o Sierra del Plata (Srebrne Góry), rozpowszechnioną pomiędzy tak hiszpańskimi, jak portugalskimi konkwistadorami. Ci ostatni, z Brazylii – w poszukiwaniu srebra – prowadzili ekspansję w kierunku południowym i zachodnim, łamiąc Traktat z Tordesillas. Oni to właśnie, nazwali wielkie estuarium Río de la Plata, odkryte w w 1502 r. przez ekspedycję, w której brał udział Amerigo Vespucci. Poźniej, w 1516 r., dotarł do niego Juan Díaz de Solís; nazwał je Mar Dulce (Morze Świeżej Wody, Morze Rześkie). „
Na przyszłorocznym mundialu chciałbym by kruszec w tej nazwie kraju zmienił nieco swój odcień. Na złoty. Żadna reprezentacja nie zasługuje na zdobycie Pucharu Świata bardziej niż podopieczni Maradony. Podstawą mojej tezy niech będzie fakt , że obecnie w formacjach ofensywnych drużyn europejskich nie ma skuteczniejszych i pięknie grających zawodników niż Argentyńczycy. Tomasz Wołek poruszył wczoraj jednak kwestię największych braków reprezentacji. Chodzi o formację defensywną. Piłkarze odpowiedzialni za bronienie dostępu do bramki Argentyny obecnie to nie ta klasa co kiedyś. Brak takiego golkipera jakim był Sergio Javier GOYCOCHEA. Człowiek, który na własnych plecach wniósł Argentynę do finału Mondiale 90. Na pozycji stopera może grać zarówno Gabriel Millito jak i Ezeqiuel Garay. To również nie ta sama półka co Roberto Ayalaczy Matías Jesús Almeyda.Na boku obrony grywa Gabriel Heinze i niezniszczalny Javier Zanetti, który jest takim łącznikiem między latami XX a XXI wieku. W przeszłości na lewej stronie bloku defensywnego grali tacy zawodnicy jak Juan Pablo Sorin czy Roberto Néstor Sensini.
Wróćmy do formacji usytuowanych bliżej bramki przeciwnika. Co prawda karierę skończyli tacy piłkarze jak : Gabriel Batistuta, Arnaldo Ariel Ortega, Diego Pablo Simone, Claudio Paul Caniggia, Fernando Carlos Redondo,to jest ogrom godnych ich następców:
Leo Messi, Carlos Tevez, Maxi Rodriguez, Lisandro Lopez, Sergio „Kun” Aguero, Javier Mascherano, Pablo Aimar, Angel Di Maria, Juan Sebastian Veron, Juan Roman Riquelme, Herman Crespo, Esteban Cambiasso, Diego Millito, Lucho Gonzales, Jesus Datolo, Ezequiel Lavezzi, Ernesto Sosa.
Każdy z tych zawodników jest wiodącą postacią w swoim klubie.
Messi, Millito, Aguero, Lopez, Lavezzi, Tevez są czołowymi strzelcami w ligach w których mają okazję grać. Śmiem twierdzić , że Brazylijczycy nie są tak wiodącymi postaciami współczesnego futbolu jak ich sąsiedzi geograficzni.
Na koniec słówko o Veronie. Jest on najbardziej niedocenianym piłkarzem w ostatnim dziesięcioleciu na świecie. Takiej techniki, przeglądu pola, waleczności inni mogą mu tylko pozazdrościć. Jako jeden z nielicznych zasługiwał na KMŚ. Barca okazała się lepsza.
Tak więc za 6 miesięcy na MŚ w RPA kciuki trzymał będę za 3 drużyny. Opisaną Argentynę (jak zawsze) pewnie wbrew wielu kibicom – Włochom i kopciuszkowi zdolnemu do wszystkiego – Słowenii.
Jednak, że notka ta o Argentynie jest
Vamos Vamos Argentyna!!!
Gładki.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)