Gładki Gładki
41
BLOG

Jak to jest z tą pomocą państwa? Na poniższym przykładzie...

Gładki Gładki Polityka Obserwuj notkę 4

Polska to kraj absurdu. Przekonaliśmy się o tym już w latach 1945-1989. Niestety ta agonia normalności, którą świetnie ujmował reżyser Bareja w swoich filmach trwa nieprzerwanie do dziś. Sam niestety jestem jej ofiarą. Otóż:

W listopadzie ubiegłego roku postanowiłem starać się o preferencyjny kredyt studencki.

Charakteryzuje się między innymi tym:

· Dla studentów studiów dziennych, wieczorowych i zaocznych a także doktorantów

· Miesięczna transza kredytu wynosi 400 zł lub 600 zł (decyzja należy do Ciebie)

· Możliwość  umorzenia części kredytu najlepszym studentom

· Rozpoczęcie spłaty dopiero dwa lata po zakończeniu studiów

· Nie płacisz odsetek w trakcie studiów i dwa lata po ich zakończeniu

· Bardzo niskie oprocentowanie w momencie rozpoczęcia spłaty

 

Powodów było kilka. Moja mama zarabia troszkę powyżej minimalnej kwoty zarobków ustalonych w Polsce. Ojciec pobiera rentę w troszkę mniejszej wysokości niż mama. Na pomoc społeczną się nie kwalifikujemy (tylko tzw rodzinne) czyli jesteśmy tuż nad kreską- nazwałbym to – finansowej przyzwoitości. Dlatego kredyt studencki wydał mi się najprostszą formą pomocy rodzicom i samemu sobie. Ostatni rok studiów licencjackich, nieunikniona przeprowadzka do innego, dalszego, droższego miasta by kontynuować dalszą naukę.

W listopadzie więc złożyłem w banku PKO wniosek o wspomniany już kredyt. Potrzebne jako załączniki do wniosku były zaświadczenia o dochodach z US. Poprawnie wypełnione dokumenty „poszły” do odpowiedniego resortu, który takie zgłoszenia rozpatruje. W pierwszej kolejności kredyt powinien być przyznany najbiedniejszym kandydatom. Próg maksymalny na rok 2010 wynosił ponad 2300 zł miesięcznie na osobę.

Kilka dni temu dostałem pismo z banku, z którego treści wynikało, iż wniosek został pozytywnie rozpatrzony, po dalsze informacje mam się zgłosić do odpowiedniego oddziału banku. Stawiłem się więc w środę rano. Pani od kredytów poinformowała mnie, iż koleżanki , która się zajmuje KS w tej chwili nie ma, ale dostałem od niej druki potrzebne dla poręczycieli. Rad, nie rad stawiłem się w banku dzień później u właściwej? Osoby odpowiedzialnej za takich delikwentów jak ja. Tym razem zostałem poinformowany o tym, że poręczycielem moim musi być osoba o wysokości zarobków powyżej 3 tysięcy złotych (po odliczeniu jej zobowiązań) i powinna mieć umowę o pracę na czas nieokreślony. Dwóch poręczycieli może być, ale z zarobkami 2000 zł. No i zostałem postawiony w kropce. Mamy zarobki nie mieszczą się w żadnym z tych pułapów, o ojcu nie wspomnę. Tyle, że gdyby rodzice zarabiali takie kwoty jakie żąda bank, kredyt studencki prawdopodobnie w ogóle nie byłby mi potrzebny! Udałem się też do kierowniczki banku, która okazała się być bardziej kompetentna niż „pracownica w okienku” i poinformowała mnie o możności poręczenia kredytu przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Owa instytucja osobom, które mieszczą się w określonych przez nią „widełkach” zapewnia wadium 70 lub 100 % kredytu. Jednak do którego progu się załapie okaże się w okolicach 15 stycznia kiedy to BGK prześle PKO określone przez siebie wymagania i warunki. Dlatego nadal muszę znaleźć poręczyciela, tym razem zarabiającego w granicach 1700 zł. W moim regionie łatwo o takie zarobki na pewno nie jest…

Przykra ta sytuacja, ale kredyt , który ma pomóc biedniejszym osobom jest dla nich niedostępny…

 

G.

Gładki
O mnie Gładki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka