Oglądając dzisiejsze spotkanie Euroligi koszykarzy (Prokom Gdynia - CSKA Moskwa) i mając na uwadze ostatnie wyniki polskich drużyn zespołowych w elitarnych rozgrywkach w Europie (Resovia i VIVE w LM) utwierdzam się w swoim pewnym przekonaniu. Wiem że swoim tym wywodem nie odkryję nic szczególnego, no ale.
Wiem dlaczego ( po części) w polskiej piłce klubowej - bo o niej póki co mowa- brak takich sukcesów na międzynarodowym froncie jak wyżej wymienionych ekip.
Po pierwsze Jasiu - kasa. Solidny budżet to podstawa. Koniec kropka. Brakuje w kopanej "prawdziwych" inwestorów, pasjonatów. W Ekstraklasie dla klubu wydać milion Euro to bariera nie do przekroczenia jak tama dla Sanu w Solinie. Popieram więc pomysł autora artykułu na WP bodajże albo Onecie już nie chcę sprawdzać. Pisze ów jegomość o tym, że bułgarskie media informują o planowanym wypożyczeniu przez Wisłę zawodnika Hristova z Levskiego Sofia. Ja cały czas powtarzam w gronie znajomych-kibiców. Nasze drużyny stać na zawodników, którzy są reprezentantami swoich krajów. I nie musi być to drużyna narodowa Brazylii czy Włoch. Przykład dobry to Macedończyk (prawie jak Aleksander!) Goran Pandew w Interze. Dlatego duże brawa z mojej strony dla Lecha za pozyskanie Krivca, dla Legii za zatrudnienie Donga (bądź co bądź w MU byle pionki nie grali). Z gratulacjami dla Wisły poczekam do potwierdzenia informacji.
Druga sprawa, krótsza ale nawet istotniejsza od pierwszej.
Zgranie drużyny. Rzecz niezwykle istotna. Owa harmonia składu MUSI się przejawiać też tym, że jeśli chce się osiągnąć sukces, sukcesik (niepotrzebne skreślić) potrzeba kilkunastu miesięcy wspólnych treningów, spotkań, turniejów. Dobrze widać to na przykładzie koszykarzy z Trójmiasta. Utrzymanie składu przez dwa poprzednie sezony procentuje. Zawodnicy Pacesaca grają koszykówkę na naprawdę Europejskim poziomie. Wygrana w Kownie z Żalgirisem lub u siebie z Unicaja Malaga zapewni im awans do ósemki najlepszych drużyn na Starym Kontynencie. Trudniejsza wydaje się droga Resovii do FF Ligi Mistrzów. By dostać się do łódzkiego finału muszą pokonać najlepszą klubową drużynę świata - Trentino.
Wracając do piłki. Być może kluby poprzez słabe wyniki (nikt nie chce kupować zawodników z Ekstraklasy) przypadkowo trafią na właściwą ścieżkę.
Ze sportowym pozdrowieniem.
G.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)