Gładki Gładki
40
BLOG

Roztopy

Gładki Gładki Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

Prawdopodobnie to wyglądało tak:

 

           Mieliśmy srogą zimę, najmocniej dającą w kość od kilkunastu lat. W moim odczuciu bywały równie mroźne te pory roku, lecz gdy panowały nad zaokiennymi termometrami, siła otaczających nas mediów była bardzo ale to bardzo słaba. Wszystko wskazuje na to, że wyżej wspomniana tegoroczna zima przekazuje insygnia władzy nad samopoczuciem homo sapiens zgodnie z wytyczonym przez Matkę Naturę harmonogramem. Kultywowanie tradycji topienia Marzanny można kontynuować. Szkoda tylko, że coraz częściej odbywa się to w nowym trendzie elektronicznym - vide popularny portal społecznościowy Nasza-Klasa.pl.

           Jednak nie o pogodzie ten tekst jest. No bo jak? Gładki- coś Ty zgłupiał? Piszesz takie bzdety i umieszczasz je na boisku? Przecież tu ani słowa o sporcie nie było! Oj Gładki Gładki na Ciebie druhu to już pewnie słońce działa negatywnie. Albo przebywasz na świeżym powietrzu zbyt długo, albo - co gorsze- bez czapki na uszach! Wiesz przecież dobrze, że marzec to bardzo zdradliwy miesiąc jest! Powiedz Gładki w końcu - jak to jest z Tobą???

           

           Ano powiem Ci Drogi Czytelniku! Dlaczego bym miał to przemilczeć? Ten tekst jest jak najbardziej o sporcie. Mówiąc dokładniej- o piłkarskiej Ekstraklasie. Już wyjaśniam:

 

Przytoczona na wstępie zima spowodowała dwa zatory w przebiegu rzeki Wisły na całej jej długości. Jedna blokada powstała w okolicach Krakowa, druga zaś za miejsce swoich działań obrała rejon stolicy kraju. Najgorzej ucierpiały na tych przeszkodach dwa piłkarskie kluby. Legia i Wisła, bo o nich mowa w ciągu trzech tegorocznych kolejek powiedzmy, że nie zachwycały. Zresztą, na ten temat powiedziano już chyba wszystko. Szefowie klubów postawili na zmiany. By przebić się przez krę w Warszawie zatrudniono lodołamacza "Stefan" w miejsce hiszpańskiej barki "Jasiu". Chociaż wydawało się, że w pierwszym rozegranym meczu z trudem bo z trudem owa łajba przepłynie bieg rzeki kotwicząc w porcie Mistrzostwo Polski. Tym bardziej , że korek napotkała w okolicach suchych stawów. Nic bardziej mylnego. Górnośląski dublet porażek spotkał się z taką a nie z inną decyzją bossa. Dzisiaj do stolicy przyjechał bardzo dziwnie w tym sezonie grający Śląsk z Wrocławia. Po bardzo nudnym i monotonnym spotkaniu odnotowano rezultat remisowy. Uparta ta Warszawska kra. Nie chce puścić.

           Włodarze klubu z ulicy Reymonta 22 postawili na "sprawdzony" trałowiec - "Henio". Przeciwnikiem Wisły była dzisiaj Lechia z Gdańska. To drugi mecz tryptyku tych drużyn w odstępie siedmiu dni. Zaczęło się we wtorek od spotkania w ramach PP zakończonego remisem 0-0. Rewanż za 3 dni na tym samym stadionie co dziś. Właśnie. Dziś. Mogę napisać to krótko- puściło. Napiszę jednak troszkę więcej. Nie ukrywam , że w 65 minucie dzisiejszego spotkania po prostu dało się zauważyć ogromną ulgę, odetchnienie. Wisła w końcu po długich i bezlitośnie męczących 482 minutach gry strzeliła upragnioną bramkę. Na listę strzelców wpisał się ten na którym naprawdę można polegać - Marcelo (o nim będzie tekst osobno). Tak jak przewidywali eksperci, Wisła gdy strzeli tą pierwszą w tym roku bramkę, to już pójdzie z górki. Tak też się stało. Wiślacy zaczęli grać coraz ładniej i coraz skuteczniej. Trudno jednak jednoznacznie oceniać wpływu na taki stan rzeczy kapitana Kasperczaka. Troszkę więcej się na ten temat dowiemy w wyżej przywoływany wtorek, a już konkretny obraz gry drużyny ujrzeć będzie można za tydzień w Bytomiu. Ja zauważyłem pewne istotne zmiany w kulturze gry drużyny. Na plus coraz mniej niedokładności, troszkę więcej biegania (rozumnego) niż dotychczas. Nawet Pawełek (miałem nie pisać tego nazwiska, ale od 3 meczy nie puścił on bramki (sic!)) popełnia mniej błędów niż dotychczas. Razi mnie dalej upartość w graniu na aferę (długie piłki do nikogo) i słaba gra tych co powinni ciągnąć ten cały wózek - Kirm, Paweł Brożek. Po za tym nos Kasperczaka w porządku. Nie ma oznak choroby czy przeziębienia. Wprowadzeni po przerwie Jirsak i Łobodziński rozruszali grę. Czeski pomocnik to bramkę kolejki nawet zdobył. Daleki jestem jednak od hurraoptymizmu. Wierzę jednak, że co złe już za Wisłą. Teraz może być tylko lepiej.

 

G.

Gładki
O mnie Gładki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości