
Oglądam sobie niedokładnie te Mistrzostwa Świata tak bardziej z pozycji kibica - piknika (no oprócz meczów Argentyny i Włoch ofkors ) ze względu na wiele zajęć, obowiązków i przyjemności. Muszę powiedzieć, że taka postawa obserwatora to wcale nie głupia jest. Można zaobserwować wiele spraw związanych nie tyle z samym spotkaniem, co z przygotowaniami do niego, wyborem składu analizą ustawienia itp. Zauważyłem w tych kilku meczach, że drużyny narodowe powoli zatracają swoją tożsamość kulturową, czyli styl gry z którego były znane przez dziesiątki lat.
Wczorajsze spotkanie Niemiec i dzisiejsze Holandi. Mam nieodparte wrażenie, że te drużyny zamieniły się stylami gry. Podopieczni Loewa w meczu z Australią pokazali pomarańczowy futbol totalny, z kolei wybrańcy Van Marjvika grali piłkę coś a'la "panzerfussbal". Można to tłumaczyć w pewnien sposób słowami trenera Górskiego - Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Jednak ja widzę źródło tych zmian na zupełnie innym podłożu, w innej przestrzeni.
Holandia Anno Domini 2000. Fantastyczne Mistrzostwa Europy, jedne z najlepszych w historii futbolu. Drużyna prowadzona przez Franka Rijjkarda między innymi gromi w ćwierćfinale Jugosławię 6-1. W składzie drużyny są między innymi piłkarze pochodzący z Surinamu.
Niemcy Anno Domini 2010. W składzie na mecz z Australią jest 6 rodowitych Niemców. Pozostali to piłkarze którzy mają korzenie w innych krajach. Turcja, Polska, Tunezja, Brazylia....
Można to bardziej rozjaśnić pokazując pewną ciekawostkę. 23 czerwca (moja obrona ::P) Niemcy zagrają z Ghaną. Z dużym prawdopodobieństwem będzie to bratobójczy pojedynek. Nie, Ghana nie była niemieckim krajem kolonialnym, jak również to afrykańmskie państwo nie ma nic wspólnego z polityką miłości rasy aryjskiej w latach panowania III Rzeszy. W składzie Ghańczyków jak i Niemców są zawodnicy o tych samych nazwiskach. Boateng.
To nie przypadek. Ci dwaj zawodnicy to ...bracia (co prawda przyrodni ale jednak). Kevin Price wybrał reprezentację kraju skąd pochodzi jego ojciec (Ghana) a rok młodszy Jerome zagra dla kraju matki. Żeby jeszcze dopełnić ten uśmiech historii, Kevin grający w Portsmouth w finale Pucharu Angli sfaulował kapitana Niemiec Michaela Ballacka uniemożliwiając mu wzięcie udziału w WC 2010!
Tak można ciągnąć w nieskończoność. Na pytanie: Z którego kraju naturalizuję się najwięcej piłkarzy? większość kibiców odpowiedziała by że z kawy. Kraju kawy czyli z Brazylii. Trwające Mistrzostwa pokazują, że tak nie jest. Najwięcej naturalizowanych piłkarzy pochodzi z Argentyny.
Francja. To osobny temat tej bajki. W tej reprezentacji to dopiero sporo innostrańców.
Stanisław Bareja w jednej ze swoich komedii (Poszukiwany - poszukiwana) z ust Czechowicza przekazał słuszną sentencję. Ile jest cukru w cukrze. Głównemu bohaterowi Marysi (Wojciech Pokora) zostało to przedstawione jako cel badań naukowych. W futbolu jest to trochę inaczej usytuowane. Coraz mniejszy staje się tygiel ograniczający kultury świata. Jedne wielkie migracje, poszukiwania lepszego życia osiedlanie się powoduje zmiany narodowościowe. Piłka nożna dobrze to potrafi zobrazować.
G.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)