Mam lekkiego "fixa" na temat futbolu w krajach Ameryki Południowej. Nie wiem jaka jest geneza tego "zboczenia". Po prostu lubię oglądać mecze z udziałem państw z tamtego kontynentu. Ile razy to już w życiu zerwałem nockę by śledzić turniej Copa America czy klubowy Puchar Wyzwolicieli / Libertadores/ . Moim sportowym (tylko i wyłącznie) guru w pisaniu i mówieniu o futbolu Ameryki Łacińskiej jest redaktor Wołek. Jego wiedza na temat piłkarzy Argentyny, Kolumbii czy Boliwii jest fascynująca.
Jak to jest, że w takiej Argentynie czy Brazylii świetni piłkarze rodzą się pod każdym kamieniem? Bieda tych krajów? Po części tak. Pasja i zabawa z piłką, która jest odskocznią to lepszego życia. Naturalne predyspozycje sportowe, szybkość wytrzymałość, skoczność. Technika przychodzi sama. Dajmy na to podczas żonglowania na plaży.
Ciągle siła piłkarzy z Ameryki Południowej w europejskich klubach jest duża. Ten trend rozszerzył się w ostatnich latach. Jeszcze 5-8 lat temu zawodnicy z Urugwaju czy Chile wiedli prym w klubach z Serie A. Ta liga była takim magnesem dla przybyszów zza wielkiej wody. O sile ataku Interu czy Juventusu stanowili odpowiednio - Ivan Zamorano + Alvaro Recoba i Marcelo Salas + Marcelo Zalayeta. Włoska liga była(jest) odpowiednia dla twardo grających argentyńczyków. Zanetti, Cruz, Cambiasso, Millito, Lavezzi, Burdisso. Brazylijczyków przyciąga liga hiszpańska i głównie portugalska, gdzie nie mają problemów z językiem.
O fanatycznych kibicach i niezapomnianej atmosferze podczas spotkań rozgrywanych na La Bomboniera czy Maracanoe też nie sposób napomnąć. Ja tylko mam marzenie (a marzenia się spełniają!) że kiedyś gdy będę spacerował kolorową ulicą w Buenos czy plażą w Rio dane mi będzie uczestniczyć jako kibic w tym wielkim przedstawieniu :)
A i ciekawostka na koniec. Wczoraj Włosi grali z Paragwajem. To państwo Ameryki Południowej rządząne jest przez biskupa Fernando Lugo! Wystosował on odpowiednie pismo do Papieża, by na czas prezydentury przeniósł go do stanu świeckiego. Lugo cieszy się ogromnym poważaniem i szacunkiem wśród obywateli Paragwaju. Tą informację mam z pierwszej ręki. Jeden z współpracowników prezydenta jest polskim misjonarzem, którego to brat wczoraj przekazał mi tą ciekawostkę.
G.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)