Jak dziecko na Świętego Mikołaja tudzież Dziadka Mroza zależy od wyznania.
Jak na statek z pomarańczami, z nerwów przygryzając usta zębami.
Istna uczta kinomana. Święta wojna dwóch drużyn grających do końca z zębem i zaciętością. A potem Mistrzowie Świata tegoroczni wchodzą do boju.
Bo:
Argentyna kroczy przez otchłań niebytu afrykańskiej ziemi po Puchar Mistrzów!
:)
G.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)