Gładki Gładki
430
BLOG

O Euro 2012 słów kilka

Gładki Gładki Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Tak pisałem już rok temu... Ach ten czas szybko leci.

Kwestia organizacji i przygotowań Mistrzostw Europy na przykładzie Portu­ga­lii, Austrii i Szwajcarii.

Jak wynika z przeprowadzonej dotychczas analizy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej organizowane były w różnych częściach Europy. W każdym z krajów goszczących najlepsze europejskie drużyny, piłka nożna jest bardzo popularna. Na czas rozgrywania turnieju miasta pełniące rolę gospodarzy imprezy "przeżywały" ogromny napływ turystów. Spotkania poszczególnych drużyn zazwyczaj oglądało komplet widzów. Dla tych kibiców, którzy nie mogli obejrzeć zawodów na stadionie, organizatorzy przygotowywali "miasteczka sportowe" znajdujące się zwykle w ścisłym centrum poszczególnych miejscowości. W owym "miasteczku" fani mieli zapewnione wszystkie udogodnienia związane z bezpiecznym i komfortowym dopingowaniem ulubionej drużyny.

Patrząc na aspekt ekonomiczny i gospodarczy organizacji turnieju, można stwierdzić, że państwa, które dostąpiły tego zaszczytu w dużej mierze odnosiły efektywne wzrosty rynkowe. Przyczyniły się do tego zobowiązania zapewnione przez kraj organizujący turniej w stosunku do Europejskiej Federacji Piłki Nożnej. Oczywiście najwięcej zyskały miasta, w których ściśle odbywały się spotkania mistrzostw. Ulepszono i rozwinięto w nich między innymi: bazy hotelowe, komunikację miejską, a w skali ogólnokrajowej poprawiono stan infrastruktury zarówno drogowej, kolejowej jak i lotniczej.

Bardziej szczegółową analizę korzyści i strat w organizacji EURO przedstawię na przykładzie Portugalii, Austrii i Szwajcarii. Wybrałem do analizy te kraje, głównie z tego powodu, że odpowiednio w 2004 i 2008 roku odbyły się w nich Mistrzostwa Europy, bezpośrednio poprzedzające turniej organizowany wspólnie przez Polskę i Ukrainę.

Kiedy Portugalia została gospodarzem EURO 2004, w kraju tym zapanowała ogromna euforia. Cieszono się głównie z decyzji UEFA o przyznaniu praw do organizacji turnieju. Bez ogólnonarodowych komentarzy nie pozostało również to, że w finałowej części wyłonienia organizatora Portugalia pokonała Hiszpanię, której to we wstępnej fazie zgłaszania kandydatur proponowali wspólną organizację turnieju. Władze kraju ze stolicą w Madrycie nie zgodziły się na takie rozwiązanie. Niewątpliwie decyzja o organizacji EURO 2004 była bardzo ważna dla Portugalii. Przede wszystkim chodziło o prestiż. Takie wydarzenie przyciąga bardzo wielu ludzi ze wszystkich stron zarówno Europy jak i świata, ponieważ wpływa pozytywnie na promocję turystyczną kraju. Wśród szeregu inwestycji w samym Porto można było wyróżnić: rozbudowę lotniska, wprowadzenie wielu nowych połączeń drogowych i kolejowych, remont dróg i mostów, budowę metra i hoteli, odrestaurowanie budynków, rozbudowę całej bazy turystycznej.

Do minusów związanych z organizacją turnieju Portugalczycy zaliczyli ogromne koszty. Szczególnie widoczne było to w budowie stadionów. Jak zauważył wiceprezes Portugalskiej Federacji Piłkarskiej (FPF)- Angelo Brou :"Inwestycje muszą być jednak zrównoważone. Trzeba stale myśleć o ich wykorzystaniu po zakończeniu imprezy. Np. należy budować stadiony wielofunkcyjne, które później będą na siebie zarabiać (...) cztery najmniejsze stadiony wybudowane specjalnie na Euro 2004 przynoszą dziś straty." Zbyt optymistyczne patrzono również na oczekiwania wobec wydatków turystów podczas trwania turnieju. Przeprowadzano specjalne sondaże, które rokowały ogromne profity, jednak po samych mistrzostwach okazało się to nieco zawyżone. Kolejnym minusem związanym z przygotowaniami do EURO 2004 okazał się rozwój korupcji w sektorze budowlanym. Środki na inwestycje płynęły w niekontrolowany sposób. Po zakończeniu mistrzostw Portugalczycy najbardziej zadowoleni byli z rozbudowy infrastruktury i transportu publicznego. Uważam, że w Polsce będziemy mogli zauważyć podobne zjawiska jak w Portugalii.

Wśród dalszych uwag dotyczących organizacji tak skomplikowanej imprezy sportowej Andrea Brou podkreślił fakt, że:"ME to produkt należący do UEFA, który musi być przygotowany ściśle według określonych przez federację kryteriów. - Prawa marketingowe do imprezy należą do UEFA. To europejska centrala wybiera sponsorów głównych i partnerów telekomunikacyjnych, których udział w udanym przeprowadzeniu turnieju jest olbrzymi. Musieliśmy m.in. zapewnić skuteczne działanie sieci złożonej z 800 komputerów, 350 drukarek i 300 telewizorów. Portugalia jako organizator miała wpływ na wybór partnerów narodowych."To ważna kwestia z punktu widzenia działań federacji i kraju organizatora. Dokładnie nakreślone z góry założenia powodują stabilizację i wysoką efektywność w prowadzeniu prac.

Bardzo ważną kwestią, jaką poruszył wiceprezes FPF była ścisła współpraca między rządem a krajową federacją piłkarską: "(...) współpracowaliśmy z ministrami spraw wewnętrznych, gospodarki, transportu, finansów, no i oczywiście sportu."To bardzo rozsądne rozwiązanie zważywszy na fakt, iż ewentualny sukces czy porażkę ponoszą wszyscy zaangażowani w działania.

Do niewątpliwych sukcesów podczas organizacji turnieju Brou zaliczył ogromne zainteresowanie spotkaniami rozgrywanymi w ramach mistrzostw: "W turnieju z udziałem 16 drużyn nie wszystkie mecze cieszą się jednakowym zainteresowaniem kibiców. Uważam, że sprzedaż 94 procent wszystkich biletów była naszym sukcesem, bo to oznacza, że udało nam się wypełnić dziesięć stadionów niemal w całości".Wiąże się to bezpośrednio z napływem turystów-kibiców. Fani mimo trudności logistycznych związanych z położeniem geograficznym Portugalii tłumnie odwiedzili ten kraj.

Ogólnie Portugalczycy byli zadowoleni z EURO 2004. Dla wielu z nich był to wyjątkowy okres, w którym można było cieszyć się i bawić, zapominając na jakiś czas o codziennych troskach. Mimo to, że Portugalia wydała miliony euro na organizację mistrzostw podczas poważnego kryzysu ekonomicznego i gospodarczego, ostateczna ocena EURO 2004 jest pozytywna.

Podobne jak mieszkańcy Portugalii, ludność w Austrii i Szwajcarii z rozentuzjazmowaniem przyjęła do wiadomości wieść, że te dwa alpejskie państwa wspólnie zorganizują turniej w 2008 roku. Badacze z Uniwersytetu w Mainz oraz przedstawiciele Managament Center Innsbruck (MCI) opracowali analizę, z której wynika, że Mistrzostwa Europy - EURO 2008 wywarły pozytywne skutki na gospodarkę i turystykę Austrii i Szwajcarii. Holger Preuss z Uniwersytetu w Mainz szacuje, że " EURO 2008 przyniosło zysk w wysokości 415,3 mln euro".Oczywiście oba kraje równo podzieliły się tą kwotą.

Największe profity odniosły te miasta, w których były rozgrywane spotkania w ramach turnieju." W samym Wiedniu turyści wydali w tym czasie 134 mln euro, w Tyrolu 52 mln euro, w Karyntii 35,5 mln euro a w Salzburgu prawie 42 mln euro. Reszta sumy przypadła na pozostałe kraje związkowe Austrii."

Patrząc na wyniki statystyczne, najwięcej turystów podczas EURO 2008 stanowili mężczyźni - 79 % wszystkich odwiedzających Austrię i Szwajcarię. Z kolei kibice wydali podczas mistrzostw średnio 1155 Euro na osobę.

Wśród problemów organizacyjnych nadmienić trzeba o kłopotach informacyjnych kibiców. Jak relacjonował obecny na turnieju redaktor sportowy Polskiego Radia - Tomasz Zimoch : " Przy stadionie w Zurychu organizacja wcale nie wyglądała dobrze. Drogi dojazdowe do stadionu były kiepsko oznakowane, a żeby dostać się na mecz, trzeba było zostawić samochód 5 kilometrów wcześniej. Polska będzie miała trudniej, bo musi zbudować całą infrastrukturę, którą Austria i Szwajcaria miały wcześniej. Należy jednak dużo uwagi poświęcić drobniejszym sprawom, gdyż poza paroma niedociągnięciami są przykłady na Euro 2008, z których trzeba czerpać." 

Dużym rozczarowaniem organizatorów okazało się małe zainteresowanie mistrzostwami przez rodzimych kibiców. Jak możemy zauważyć w wypowiedzi Irmgarda Poschachera z Austriackiej Izby Gospodarczej : "Najbardziej rozczarowane były władze Klagenfurtu, gdzie mieszkańcy bardzo rzadko odwiedzali strefę kibica Zdecydowanie lepiej było natomiast w Innsbrucku, ale tylko dzięki rosyjskim kibicom." Podobnie wyglądał sytuacja w Szwajcarii.

W porównaniu do Portugalii władze dwóch alpejskich państw znacznie lepiej poradziły sobie z kwestią stadionów. Zapobiegliwi Austriacy i Szwajcarzy budowali te obiekty sportowe w umiejętny sposób, ułatwiający w przyszłości ich częściowy demontaż. " Znany z meczów reprezentacji Polski stadion w Klagenfurcie (...) będzie mógł pomieścić już nie 30, ale tylko 12 tys. kibiców. Zdemontowane trybuny wywożone są m.in. na olimpiadę do Pekinu. Dwukrotnie zmniejszy się obiekt w Innsbrucku (wyremontowany za 30 mln euro), a o 4 tys. mniej osób będzie można pomieścić na największym szwajcarskim stadionie w Bazylei, gdzie rozgrywano, obok meczów grupowych, dwa ćwierćfinały i półfinał

Końcowy rezultat ekonomiczny organizacji EURO 2008 był dla Austriaków i Szwajcarów zadowalający. Kraje te w niewielkim stopniu modernizowały infrastrukturę drogową, kolejową, czy lotniczą. Bardziej były skupione na poprawie bezpieczeństwa, czy maksymalnym wykorzystaniu ponad trzytygodniowej promocji turystycznej tych dwóch państw.

Gładki
O mnie Gładki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości