Kiedy Fenicjanie wynaleźli pieniądze, nie mieli pojęcia, że kiedyś ich idea aż tak się zdegeneruje.
Pieniądze wymyślono po to, żeby nie trzeba było się wymieniać towarami. Przyjęto jakiś wybity medalik za jakąś pośrednią wartość handlową i tak to działało. Oczywiście handlowcy musieli ufać temu krążkowi metalu, ale zaufanie do tego pieniążka swoim autorytetem potwierdzał rządzący monarcha. To ówczesny suweren gwarantował drożność tego systemu. I tak to działało przez wieki. Oczywiście byli władcy, którzy pieniądz psuli. Słynna teoria, że pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy, nie wzięła się z powietrza. Niemniej system, gdzie ludzie sprzedający dobra czy usługi otrzymywali brzęczącą monetę, za którą mogli kupić co chcieli, działał dobrze i stabilnie.
Jeszcze w naszych czasach, póki narodowe waluty były oparte na parytecie złota, też to działało. Choć tutaj też wychodzi ludzka ułomność. Wiecie dlaczego złoto od wieków jest swoistą kotwicą wartości? No bo jest rzadkie w przyrodzie, jest w kolorze słońca, nie rdzewieje, nie patowieje i pięknie błyszczy wypolerowane. Można z niego robić ozdoby, pierścienie, naszyjniki, broszki, łańcuchy na klatach gansterów.
Tylko dlatego. Nie ze względu na jakies unikalne wartości czy potrzeby. Bo np platyna jest dużo rzadsza, ale się tak pięknie nie błyszczy jak złoto.
A marmur jeszcze trwalszy niezbyt nadaje się na naszyjniki, chyba że gangsterom topiącym konkurentów.
No tak ludzie sobie przyjęli,że złoto jest oznaką zamożności i już. Ludzie od zawsze cenili blichtr i błyskotki. Taka ułomność ludzkiej natury.
Gdzies od końca 20 wieku, różne zachłanne cwaniaczki uznały, że teoretyczny, pożyczony pieniądz, to towar jak każdy inny. Po co handlować prawdziwymi towarami czy usługami, gdy można obracając karuzelą z wirtualnym pieniądzem, to prawdziwe pieniądze można mnożyć. W taki sposób ogromnego majatku dorobił się Soros i reszta "finansistów" od kreowania mirażu pieniądza. Kredyt pod kredyt zabezpieczony kredytem od innego kredytu skredytowanego przez hipotekę kredytu od pozyczonych weksli. Oczywiście te sztuczki były i są jeszcze bardziej zawikłane, acz proszę poczytać na czym polegają tzw fundusze hedgingowe. To już jest jazda rżenięcia frajerów bez trzymanki poprzez roztaczanie mirazy "świetnych inwestycji".
Na ten lep łapią się różni myśliciele od nigeryjskich książąt oferujących im swój majatek, gdy tylko przekażą im swoje konto bankowe wraz hasłami dostępu.
No właśnie. Żadna kreacja "pieniądza" nie byłaby mozliwa, gdyby nie naiwni "inwestorzy inwestujący" swoje realne pieniądze w kreację chłe chłe "pieniądza". To chyba największy przekręt ostatnich dekad. Okazuje się, że ludzie naiwni sami nakręcają tę piramidę. A że trwa to latami? Cóż. Macherzy kręcący tym biznesem douczyli się na poprzednich krótkotrwałych karuzelach typu Amber Gold itp. Frajerów chcących szybko pomnożyć swój mikry majątek w krótkim czasie, nigdy chyba nie zabraknie. A póki są nowi naiwniacy, system żyje i wchłania następnych.
I tak ktoś cwany wymyslił kryptowaluty. Jakąś atrapę niby pienądza, które tworzy już nie cwany "finansista i filantrop", ale program komputerowy. Tak, 21 wiek, era cyfrowa. To musiało tak zadziałać. Jak zwykle przy piramidach, największe zyski osiagnęli ci, którzy jako pierwsi weszli w piramidę. Zawsze tak było, jest i będzie. Im więcej nowych chłe chłe "inwestorów", tym większe zyski tych którzy weszli w piramide na początku.
Co ciekawe. Inwestujący w "pieniądz przyszłości" nawet nie zauważają, że ten "pieniądz" ma wartość przeliczaną na pieniądz prawdziwy, fiducjarny. Bo za pieniądzem fiducjarnym stoi potęga rządów i banku centralnego. Spytałbym "inwestorów" w miraże krypto, kto stoi za crypto walutami, ale oszczędzę frajerów. Oni jeszcze oberwą mocniej. Cierpliwości.
Zonda Crypto nie była ani pierwszą, ani zapewne ostatnią giełdą miraży o wielkiej kasie, która nagle zniknęła inkasując wielkie zyski składkami tysięcy frajerów wpuszczonych w inwestowanie w ciągi bitów i bajtów. Cóż. 21 wiek. Szklane paciorki dla tumanów.
Po co inwestowac swoje prawdziwe pieniądze w akcje czy obligacje, czy w jakiś realny biznes czyli coś realnego, namacalnego, gdy można zaryzykować i mieć perspektywę wielokrotnego zwiększenia początkowego kapitału. Tak ich mamią cwaniaki znikające z ich kasą. A bity i bajty też gdzies znikają.
Pamiętam panią z okienka w banku PKO gdy kupowałem 2 letnie obligacje skarbu państwa w 2017. Pytam panią czy dostanę jakieś papierowe obligacje, jak widziałem kiedyś na zdjęciach. Odparła że nie, bo teraz to tylko ciąg bitów w chmurze. Które mogą zniknąć w razie awarii.
Odpowiedziałem pani, że za ten ciąg bitów mogę sobie kupić co chcę. Samochód, mieszkanie, wódkę. Więc to chyba tak nie do końca tylko ciąg bitów. Za tym "ciągiem bitów" stoi bank w którym pani pracuje, a nad bankiem trzyma pieczę Bank centralny rząd polski emtujący te obligacje. Jaki by to rząd nie był..
W polskich (ale przecież nie tylko) warunkach takie szybkie i łatwe pieniądze od naiwnych acz chciwych jeleni, musiały zainteresować grupy przestępcze. Gdyby się komus chciało, to może sobie na youtube obejrzeć jak ten biznes Suszka się zaczynał i dlaczego musiał zniknąć w jakiejś dziupli przestępców w zajezdni w Czeladzi.
Dobrze, że ofiarami tych gangsterów padli głównie młodzi, wydymani z wielkich miast. Klasa średnia na kredytach, za które kupowali sobie u gangsterów jakieś bity i bajty, łudząc sie, że to znakomita inwestycja, która im przyniesie większe pieniądze niż Menzenowi. Cóż. Nie przyniesie. Czy będzie to dla nich nauczką? Nie ma takiej mozliwości. Będą jak z kredytami frankowymi pyszczeć , miałczeć i ręce wyciągać do polskiego podatnika, aby za ich chciwe miraże zapłacił.
Aha. I wszystkich którzy winią prezydenta za niepodpisanie kilkuset stronicowej ustawy o obrocie kryptowalutami. Nawet gdyby tą idiotyczną ustawę podpisał, niczego to w sytuacji frajerów z Zondy by nie zmieniło. Zonda Krypto to firma zarejestrowana w Estonii. A tam macki Tuska/Giertycha/Żurka nie sięgają.
Tyle na dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)