Wolność finansowa zaczyna się tam, gdzie kończy się transportowa izolacja. Bez równego dostępu do usług publicznych, rynek staje się areną nierównych szans.
Górowo Iławeckie, malowniczo położone miasto, staje się coraz częściej synonimem wykluczenia transportowego, które w zaskakujący sposób zdaje się napędzać regionalny rynek nieruchomości. Przykład? Dojazd do Wilkas, potencjalnego miejsca zatrudnienia, to dla zmotoryzowanych kierowców około 1,5 godzin w jedną stronę. Dla osób zdanych na komunikację zbiorową podróż wydłuża się do absurdalnych 3 godzin i 46 minut, z przesiadką w Olsztynie oraz kosztem blisko 100 złotych dziennie! Czy taka sytuacja to przypadek, czy może – jak sugerują niektórzy mieszkańcy – celowe zaniedbanie, które paradoksalnie sprzyja rozwojowi rynku nieruchomości?
Transportowa pułapka – raj dla rynku nieruchomości, piekło dla portfela?
Z jednej strony, branża deweloperska zaciera ręce. Ograniczona dostępność transportu publicznego sprawia, że posiadanie własnego mieszkania w takich Wilkasach w obliczu konieczności długich dojazdów, staje się dla wielu osób jedyną opcją. Ceny nieruchomości, zamiast spadać pod presją oddalenia od większych ośrodków, utrzymują się na stabilnym, a nawet rosnącym poziomie. Flipperzy mogą argumentować, że odpowiadają na popyt, jednak czy ten popyt nie jest sztucznie generowany przez brak alternatywy w postaci sprawnie działającej komunikacji publicznej?
Przeczytaj całość tekstu na blogu >>Ta treść jest dziś darmowa. Ale jeśli podobał Ci się ten materiał, możesz przekazać, że takie pisanie jest wartościowe, obiecując przyszłą subskrypcję na https://gniadeknews.substack.com/. Nie zostaniesz obciążony opłatą, chyba że umożliwią płatności Substack Stripe. |
Oprac. redaktor Gniadek
____
Fot. ilust. Mapy Google (2025)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)