„Namiastka życia jest po to, aby poznać życie.”
Śmierć. Dla jednych ostateczny kres, dla innych zaledwie przecinek w opowieści o istnieniu. W świecie, gdzie wszystko ma swoją cenę, od zdrowia po status, rośnie intrygujące pytanie: co, jeśli śmierć można… pokonać? Nie nowatorskimi terapiami, nie futurystycznymi technologiami, ale czymś tak starym jak ludzkość – wiarą. Wszakże, jak przekonują niektórzy, moment, w którym człowiek zaczyna wierzyć, to faktyczna śmierć starego „ja”. Ego, ambicje i lęki, które definiowały jego doczesną tożsamość, zostają pogrzebane w symbolicznym akcie.
Wieczna transakcja. Ile kosztuje nowe życie w oczach wiary?
To podejście, choć na pierwszy rzut oka radykalne, rzuca nowe światło na naszą materialistyczną rzeczywistość. Czy rezygnacja z pędu za karierą, gromadzenia dóbr czy spełniania własnych zachcianek to koszt, który warto ponieść? A może jest to zaledwie inwestycja o niebotycznie wysokiej stopie zwrotu? W tej duchowej transakcji śmierć fizyczna przestaje być największym przegranym losem na loterii. Staje się „zaśnięciem”, drobną niedogodnością przed obudzeniem się w nowej, nieśmiertelnej formie.
Z perspektywy wiary, ciało to jedynie tymczasowy „namiot”, a dusza to cenne dziedzictwo, które nie traci wartości po śmierci. Jednak to właśnie pełnia życia ma zostać osiągnięta dopiero po zmartwychwstaniu, kiedy dusza ponownie połączy się z odnowionym ciałem. Ten proces jawi się jako pełna odnowa, a nie jedynie kontynuacja świadomości w jakiejś niematerialnej sferze.
To spojrzenie skłania do refleksji nad kosztem wiary – nie tylko materialnym (darowizny, rezygnacja z bogactw), ale przede wszystkim emocjonalnym. Czy warto porzucić życie, które znamy, dla obietnicy, która wydaje się nieracjonalna? Tabloidowy świat ceni natychmiastowe zyski i mierzalne rezultaty. Wiara wzywa do innej perspektywy: do akceptacji strat w życiu doczesnym, które mają być kluczem do wiecznego zysku.
Na koniec pozostaje komentarz, który stawia to wszystko w szerszym kontekście. Wiara, podobnie jak każda ryzykowna inwestycja, wymaga zaufania. Jeśli przyjmiemy, że Bóg „pamięta” o każdym człowieku nawet po jego śmierci, to nadzieja na zmartwychwstanie nie jest już tylko ślepą wiarą w bajkę, a logiczną konsekwencją tej pamięci. Pytanie brzmi, czy jesteś gotów zainwestować całe swoje życie w coś, co nie daje żadnych gwarancji, poza obietnicą, że nigdy nie zginiesz w Bożej pamięci?
Oprac. redaktor Gniadek
|
Przeczytaj również: |
Fot. ilust. niniwa.pl - Wiara - świadomy skok w nieznane


Komentarze
Pokaż komentarze (3)