Wolne media są przede wszystkim pozbawione nacisków ze strony rządu, oraz służb specjalnych. Jedynym wyjątkiem, dla którego może być użyta siła sądowa jest znieważenie państwa lub dobrego imienia innych osób. Niedopuszczalnym jest utrzymywanie przez państwo mediów. W Polsce kilka programów radiowych, telewizyjnych i jeden z najlepiej sprzedających się krajowych dzienników „Rzeczpospolita” należy do państwa. Nie sprzyja to debacie publicznej. W tych mediach ideologia zmienia się jak interes państwa demokratycznego, czyli co 4 lata. Naciski władzy powodują ciągłą zmianę programów, prowadzących i charakteru danych mediów. Wolność oznacza niezależność. Typowy dziennikarz jest obecnie uzależniony finansowo od wydawcy. Jeśli napisze coś nie po jego myśli może pożegnać się z pracą. Jeśli nie ma pracy to i nie ma dochodów. Jaki dziennikarz jest niezależny? Otóż ten, który ma zarobki poza sektorem medialnym. Wykształcony, myślący i niezależny finansowo dziennikarz to kolejny składnik wolności mediów. Myśląc uniezależnia się od komend podwładnych. Kolejny aspekt to rynek. Żadne regulacje państwowe w postaci koncesji, podatków, czy przepisów nie mogą zdać egzaminu. Dzisiejsza Krajowa Rada RTV, która „czuwa nad rynkiem medialnym” jest zależna od parlamentu. De facto radio i telewizja poprzez działania KRRTV jest w ręku partii politycznych, które sprawują władzę. Wolny rynek, w którym najważniejszym źródłem zysku jest potrzeba reguluje sam siebie. Ludzie decydują, jakie programy wolą oglądać. Czy parę sodomitów w publicystyce, czy może Wojciecha Cejrowskiego, który uprawiał polityczną satyrę z rzeczywistości. Oglądalność, czy sprzedaż to miernik zadowolenia z jakości świadczonych usług. Wolność wyboru, wzrost jakości i tańsze usługi gwarantuje kolejny ważny czynnik – konkurencja. Pluralizm na rynku medialnym gwarantuje klientowi możność wyboru adekwatnie do jego potrzeby. Unika także monopolizacji rynku przez daną opcję światopoglądowo-ekonomiczną. Dzisiejszym dowodem pluralizmu jest istnienie razem na tym samym rynku „Naszego Dziennika” i „Gazety Wyborczej”. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma za zadanie „dbanie o pluralizm mediów”. Posługując się retoryką Ludwiga von Misesa lepiej zadba o wolne media „niewidzialna ręka rynku”.
Wolne media powinny spełniać w pierwszym rzędzie funkcję informacyjną i nie sugerować klientowi jak ma myśleć. Funkcja ta ma ograniczać się do relacji ze zdarzeń z całego świata. Funkcja opiniotwórcza przejawia się w postaci debat, czy artykułów. Wskazuje czytelnikowi tok myślenia na dany temat. Czytelnik może się do tego ustosunkować. W następnej kolejności idzie funkcja dydaktyczna. Klient potrzebuje wiedzy. Nie chodzi o to, żeby był od razu profesorem. Programy przyrodnicze, czy historyczne są popularne w dzisiejszej telewizji. Kolejno funkcja rozrywkowa. Radio opiera się przede wszystkim na muzyce. W telewizji coraz częściej można spotkać programy muzyczne. Rynek widocznie tego potrzebuje. Ludzie oczekują od mediów zapewnienia im dostępu do relacji z wydarzeń kulturalnych, czy rozrywkowych (mecze). Najważniejszy przywilej rynkowy dla mediów to funkcja kontrolna. To dzięki nim znamy stan naszego otoczenia i prace tych, którzy mają wpływ na państwo. Media wykrywają nieprawidłowości w działaniu urzędów i wyciągają na wierzch ukryte afery. Doprowadzają nieraz do obalenia rządów. Stała kontrola nad siłami politycznymi i wpływ na nastroje społeczne nazywa się czwartą władzą. Wszystkie te funkcje powinny spełniać wolne media.
Jak już wspomniałem państwo nie ureguluje w żaden sposób rynku medialnego. Wolne media działają bez „pomocy” państwa. Wolność tego sektora tworzą niezależne jednostki, czyli dziennikarze. Dzięki powyższym funkcjom media działają na rzecz dobra społeczeństwa. Spełniają zapotrzebowanie klientów. Dzięki ich wyborowi w popularnej telewizji jest więcej reklam, za które mogą tworzyć coraz ambitniejsze produkcje.


Komentarze
Pokaż komentarze