Goralliberty Goralliberty
36
BLOG

Stać nas na prezydenta i premiera?

Goralliberty Goralliberty Polityka Obserwuj notkę 2
Konstytucja RP jest najwyższym prawem. Mam ją przestrzegać. Nie znaczy to, że nie mogę jej krytykować. Polacy narzekają, że są biedni, że Niemcy mają więcej. Politycy przez 20 lat nie potrafią wziąć się do porządnej roboty. W latach 90 walka o lustrację upadła. Rządy ekipy okrągłego stołu przyniosły nam przestarzały system podatkowy oparty na podatku progresywnym. Więcej niż jedna stawka występuje w Środkowej Europie jedynie w Polsce, Białorusi i Niemczech. Nasza konstytucja gwarantuje nam dwóch ludzi na czele władzy wykonawczej.

W przeszłości prezydent i premier byli z dwóch innych obozów politycznych. Rząd miał słabe pole działania, ponieważ do ukończenia prac nad dokumentem prawnym potrzebny jest prezydent. W tym wypadku „prezio” Kwaśniewski wetował, by dobić rząd Buzka. W kampanii wyborczej w 2001 SLD wmawiało narodowi, że AWS był najgorszym i najbardziej leniwym ugrupowaniem u władzy. Co nam z tego mechanizmu zostało? Nie mamy podatku proporcjonalnego. Dziś ustawa medialna. Nie zajmuje się teraz nią, ponieważ jej nie przeczytałem. Natomiast mechanizm działa tak: prezydent chce zawetować, ponieważ mu to nie odpowiada. Parlament, komisje, rząd pracowały nad tym dość długo. Po co nam prezydent, jeśli władza ustawodawcza i pół wykonawczej zaakceptowały ustawę? Rząd działałby dużo sprawniej, jeśli w Polsce nie byłoby systemu parlamentarnego opartego na podwójnej egzekutywie. Prezydent wybierany na 5 lat staje się zarazem premierem. Podatnicy wiedzą wtedy, na kogo głosować.

W Polsce ten eksperyment na wzór USA zostałby wprowadzony po raz pierwszy w Europie. W każdym kraju mamy taki system parlamentarny. Nie jest on dobry dla kraju, ponieważ de facto nie wiadomo, kto rządzi. Rząd rzadko może uzbierać 60%, by odrzucić weto prezydenckie.


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka