Dziś na jednej z lekcji dowiedziałem się, że przyszły wtorek jest wolny.Powodem braku zajęć jest strajk Związku Nauczycielstwa Polskiego. Postulaty owego związku zawodowego to: zagwarantowanie zwiększenia do 2010 r. o co najmniej 50-proc. wynagrodzeń nauczycieli i pracowników niepedagogicznych, utrzymanie dotychczasowego zakresu praw i obowiązków nauczycielskich wynikających z ustawy Karta Nauczyciela, utrzymanie dotychczasowych uprawnień emerytalnych nauczycieli. Z perspektywy ucznia powinienem się cieszyć (brak zajęć w szkole), ale ze strony przyszłego podatnika nie tryskam radością. Szkoła polska staje się coraz droższa. Nauczyciele znów wychodzą na ulice, by walczyć o wyższe zarobki. Mają prawo... Władza obiecała, że http://tiny.pl/n8p5 i nic z tego nie dostali. "Dobrze zarabiający nauczyciele będą uczyć nasze dzieci". W tym haśle jest wiele obłudy, która zostaje zawsze wylewana podczas kampanii wyborczej. Nauczyciele dzięki temu hasłu zagłosowali na partię Tuska i obdarzyli go zaufaniem. Lud jednak się burzy, gdy premier nie dotrzymuje słowa. W Polsce, gdzie ruchy anarchosyndykalistyczne mają coraz większą władzę społeczeństwo staje się coraz bardziej roszczeniowe i lewicujące. Zmniejsza się przez to aktywność obywateli w sferze gospodarczej. Czekają, aż im PAŃSTWO zapewni.
A teraz alternatywa. Prywatyzujemy szkolnictwo. Pensje nauczycieli ustanawia pracodawca. Związki zawodowe stają się stowarzyszeniami. Rozpocznie się przez to wyścig na rynku o lepszych nauczycieli. (Im lepszy profesor, tym lepsze wynagrodzenie). Przestaniemy utrzymywać też nieudaczników, którzy tylko zaniżają poziom wykształcenia w polskim społeczeństwie. Nauczyciele, którzy przychodzą do pracy, by napisać temat w dzienniku, sprawdzić obecność i pogadać o pogodzie z uczniami to piąte koło u wozu tego systemu. Płacimy na nich, a sami są bezproduktywni. Można zarzucić temu systemowi, że nie stawia równości w dostępie do edukacji. To jest prawda. Bogatszych będzie stać na lepsze szkoły i przez to wytworzy się elita społeczeństwa. Biedni dostaną zastrzyk finansowy, gdy obniży się podatki na szkolnictwo. A już po tej reformie koszty edukacji gwałtownie spadną. Konkurencja oznacza obniżkę cen przy jednakowym wzroście jakości. Nie można zapominać o systemie homeschoolingu i stypendiach naukowych, które przyznają organizacje pożytku publicznego w Stanach Zjednoczonych. Przy tym likwiduje się zastępy urzędów typu kuratoria i komisje egzaminacyjne. Ministerstwo Edukacji Narodowej zlikwidowane. Ostatnim z kroków, które wymieniam jest zniesienie obowiązku edukacji do 18 roku życia. Każdy ma czas na edukację kiedy chce lub może. O tym napiszę wkrótce inny artykuł.
Państwo wolnorynkowe nie jest wielkim czary mary. Wystarczy, że ludzie pracują, są aktywni i biorą odpowiedzialność za siebie. Nic więcej nie potrzeba, by żyć, uczyć się na własny koszt i potrzebę. Własny majątek przeznaczać na cele wybrane przez siebie, a nie przez urzędnika.
A teraz alternatywa. Prywatyzujemy szkolnictwo. Pensje nauczycieli ustanawia pracodawca. Związki zawodowe stają się stowarzyszeniami. Rozpocznie się przez to wyścig na rynku o lepszych nauczycieli. (Im lepszy profesor, tym lepsze wynagrodzenie). Przestaniemy utrzymywać też nieudaczników, którzy tylko zaniżają poziom wykształcenia w polskim społeczeństwie. Nauczyciele, którzy przychodzą do pracy, by napisać temat w dzienniku, sprawdzić obecność i pogadać o pogodzie z uczniami to piąte koło u wozu tego systemu. Płacimy na nich, a sami są bezproduktywni. Można zarzucić temu systemowi, że nie stawia równości w dostępie do edukacji. To jest prawda. Bogatszych będzie stać na lepsze szkoły i przez to wytworzy się elita społeczeństwa. Biedni dostaną zastrzyk finansowy, gdy obniży się podatki na szkolnictwo. A już po tej reformie koszty edukacji gwałtownie spadną. Konkurencja oznacza obniżkę cen przy jednakowym wzroście jakości. Nie można zapominać o systemie homeschoolingu i stypendiach naukowych, które przyznają organizacje pożytku publicznego w Stanach Zjednoczonych. Przy tym likwiduje się zastępy urzędów typu kuratoria i komisje egzaminacyjne. Ministerstwo Edukacji Narodowej zlikwidowane. Ostatnim z kroków, które wymieniam jest zniesienie obowiązku edukacji do 18 roku życia. Każdy ma czas na edukację kiedy chce lub może. O tym napiszę wkrótce inny artykuł.
Państwo wolnorynkowe nie jest wielkim czary mary. Wystarczy, że ludzie pracują, są aktywni i biorą odpowiedzialność za siebie. Nic więcej nie potrzeba, by żyć, uczyć się na własny koszt i potrzebę. Własny majątek przeznaczać na cele wybrane przez siebie, a nie przez urzędnika.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)