GospodarzDomu GospodarzDomu
357
BLOG

Pendolino jak marzenie.

GospodarzDomu GospodarzDomu Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Od jakiegoś czasu słyszę co chwilę o Pendolino – ale nie w kontekście sukcesów, wygody, zadowolonych pasażerów, tylko samych kłopotów. Jednego dnia czytam, że Pendolino nie mieści się w torach, drugiego, że trasa kluczowa zostaje dla niego zamknięta, kolejnego podają nam nowy rozkład jazdy pociągów, a jeszcze kolejnego mówią, że Pendolino wcale nie będzie jeździć tak szybko jak zakładano, bo polskie tory to polskie tory – tego nie przeskoczysz. Miało być pięknie, wyszło jak zwykle. Chociaż jak o tym myślę, pukam się w głowę i przypominam sobie, że to przecież PKP.  Czego ja oczekuję.

Pendolino miało być lekarstwem na nasze bóle kolejowe. Byłoby gdybyśmy widzieli znaczącą zmianę w przemieszczaniu się między polskimi miastami. Gdyby powiedzmy czas przejazdu na trasie Warszawa-Kraków zmniejszył się do 2 godzin 35 minut. Na taki czas przejazdu mamy czekać podobno do grudnia 2015 roku (remonty remonty, wieczne remonty, niekończące się remonty…). Brak również nowego systemu zakupu biletów i rezerwacji. Obecny jest mało elastyczny – nie możemy chociażby wybrać miejsca na planie wagonu. Poza tym ciekawy jest fakt, że na pokładzie Pendolino nie można kupić biletu, a kara za jego brak to 650zł. Genialne, prawda? Ja rozumiem, że lepiej by było gdyby pasażerowie kupowali bilety w kasie lub automacie, ale kara wydaje się po prostu zniechęcająca. Szczególnie w dobie komputerów i Internetu wydaje się to absurdalne. Jeśli ktoś na ostatnią chwilę wbiegnie na peron, nie będzie miał szansy pojechać pociągiem, nawet jeśli ten będzie pusty.

Po raz kolejny okazuje się, że wszystkie pomysły związane z koleją w naszym kraju trafiają na jakąś magiczną barierę i fatum, które nie pozwala im się rozwinąć i funkcjonować z sukcesem. Kto lub co jest tą magiczną barierą? Dopowiedzmy sobie sami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości