Dziś mija termin spłaty długu przez Greków Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Dokładniej mowa o 450 mln eur. Nie tak dawno pojawiły się też pogłoski, że kasa państwa świeci pustkami i wobec tego będą chcieli wypłacić emerytury i pensje pracownikom administracji. Potem zdementowano tę informację zapewniając, że pieniądze się znajdą (swoją drogą, uwielbiam to określenie ‘się znajdą’, jest takie popularne wśród polskich polityków…). Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowe są skłonne pożyczyć ponad 7 mld euro byle rząd w Atenach kontynuował reformy.
Przypadek grecki jest dla mnie zawsze bardzo zastanawiający. Mimo, że nie wiadomo jaka jest wypłacalność rządu w Atenach, czy kredyt zostanie spłacony, to i tak deklaruje się gotowość kolejnych pożyczek. To naprawdę fascynujące, że tyle się robi dla ‘zresocjalizowania’ kraju i ludności, która ma tak duże potrzeby finansowe, że w czasach kryzysu nie potrafi zacisnąć pasa. Tu już oczywiście wchodzimy w obszar mentalności, psychiki, bo nie można lekceważyć tego czynnika w całościowym patrzeniu na problem Grecji. Z drugiej strony, czasem zazdroszczę podejścia Grekom, takiego wewnętrznego luzu i cieszenia się życiem bez poczucia presji.
Cóż.. od spłaty kredytu przeszedłem do sposobu życia ;-) Coś w tym jednak musi być...



Komentarze
Pokaż komentarze (14)