Takie coś znalazłem w Sieci:
Jak wszyscy dobrze wiedzą Janusz Palikot jest najprawdopodobniej głupim chamem. Ale czy on czasem nie jest chory na schizofrenie paranoidalną? No bo on nie jest normalny, nie?
Wiemy też dobrze, że Janusz Palikot jest gejem, bo nosi stosowną koszulkę, ale nie wiemy czy jego ojciec ma na rękach krew polskich Żydów. A czy nie jest możliwe, że jego doradca Piotr Tyszkiewicz dlatego pomaga mu w negocjacjach, że z nim sypia? A czy czasem jego prawnik Rafał Olszewski nie uczestniczy w orgiach, które mogą być organizowanych przez Janusza Palikota?
Dużo wskazuje na to, że Janusz Palikot jest alkoholikiem, bo publicznie zachęca do picia wódki - i pewnie dlatego wielu członków Platformy Obywatelskiej się z nim blisko przyjaźni. Pijaków PO-owcy lubią, bo to złodzieje, a każdy złodziej to pijak.
To oczywiste, że Janusz Palikot jest polityczną prostytutką - sprzedaje swoją reputacje dla reklamy, zdobywa władzę gadając głupoty. Janusz Palikot jest pajacem, błaznuje dla pieniędzy, a przy okazji wygrywa też tym błaznowaniem silną pozycję polityczną w partii rządzącej. Jaka partia, tacy jej prominentni działacze.
Nie jest moją intencją deprecjonowanie Janusza Palikota i naruszanie jego reputacji, ale należy się zastanowić czy nie byłoby dobrze, gdyby go zastrzelić, wypatroszyć z wnętrzności, a jego wilczą skórę wygarbować i wystawić na licytację.
Wyrażam szczere ubolewanie w związku z powyższymi słowami, które być może naruszyły wątpliwe dobra osobiste Janusza Palikota, w tym w szczególności jego nieprawdopodobnie dobre imię. Wyrażane przeze mnie opinie zawierają być może nieuprawnione oceny i jest możliwe, że są oparte na nieprawdziwych okolicznościach.
Czy za takie słowa można skazać autora za obrazę Janusza Palikota?
Moim zdaniem absolutnie niedopuszczalne moralnie jest to, by stosować przemoc wobec ludzi, którzy obrażają innych. A rozpatrywanie kwestii obrazy, a zatem naruszania czyjegoś dobrego, czy złego, imienia przez sądy i możliwość skazania kogoś za taką obrazę nawet na grzywnę, jest w istocie stosowaniem przemocy – jest użyciem siły fizycznej w obronie przed słowami.
Honor pozwalający przemocą odpowiadać na słowa jest uczuciem patologicznym. A używanie państwowych sądów by bronić swojego honoru jest psuciem państwa, jest zużywaniem jego cennych zasobów na głupoty i fanaberie.
W wolnościowym państwie obrażanie powinno być całkowicie legalne, ale oczywiście powinno być dozwolone bronienie się przed obrażaniem. Ale póki taka walka odbywa się w sferze słów powinna w niej pozostać, nie powinna wiązać się z jakimkolwiek dopuszczeniem do przeniesienia jej w sferę fizyczną – nie można pozwalać na to by w takiej walce używać przemocy, czy to własnej, czy państwowej. Jeśli ktokolwiek użyje przemocy w obronie przed obrazą, to wtedy wolno przeciw niemu użyć przemocy. Jako winnego zajścia należy uznać tego, kto pierwszy użyje przemocy, a nie tego kto rozpoczął walkę słowną.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)